Kare konie, kare (fotoreportaż)

Śpiew jest instynktowny i konieczny dla naszego istnienia. Wiedzieli o tym nasi przodkowie i tworzyli różnorodne kompozycje na każdą, bez wyjątku, okazję życia.

Od pierwszych chwil, matki z czułością nuciły kołysanki maluszkom, potem całe dzieciństwo to dziesiątki zabaw ruchowych ze śpiewem, piosenek pasterskich, kolęd, pastorałek, dalej pieśni zalotnych, weselnych i pieśni towarzyszek  znojnej  pracy,  towarzyszek służby, modlitwy i na koniec żałobnych. Teksty figlarne, frywolne, ale też przepełnione smutkiem, żalem, tęsknotą i mądrością życiową. Dobre przy robocie, dobre do tańca, do modlitwy i jako ukojenie dla strapionej duszy. Z prostymi, tanecznymi rytmami, choć po przetańczeniu kilku tańców siódme poty szły z tancerzy. Szkoda, że młodzież współcześnie tańczy najczęściej rumbę, zumbę i takie tam inne obce, zapominając o krakowiaku, polce czy oberku, a przecież przy tych tańcach też można wspaniale wymodelować figurę i zadbać o dobrą kondycję. Mała sugestia, aby w Krzeszowicach przy okazji Majówki zrobić indywidualny turniej krakowiaka lub poleczki, niekoniecznie dla dużych zespołów tylko właśnie dla pojedynczych par.

O ile coś tam tańczą, to nie słychać, niestety na co dzień śpiewu, tak jakby śpiewanie było wstydem, bo co, bo pomyślą, że głupek jakiś, albo może pijany. A pijani też już nie śpiewają. Tylko w kołach gospodyń, tam jeszcze często się śpiewa. Panie nie mając zwykle wykształcenia muzycznego, czują instynktownie to, co naukowcy odkrywają po wielu latach badań. Ostatnio w Internecie ukazał się artykuł, w którym opublikowano najnowsze wyniki dotyczące  wpływu  muzyki, a głównie śpiewu na nasze funkcje życiowe. „Neurobiologia śpiewu pokazuje, że kiedy śpiewamy, nasze neuroprzekaźniki łączą się na nowe i różne sposoby. Aktywizuje się wtedy prawy płat skroniowy naszego mózgu, uwalniając endorfiny, które czynią nas mądrzejszymi, zdrowszymi, szczęśliwszymi i bardziej kreatywnymi. Kiedy śpiewamy z innymi ludźmi, efekt ten jest znacznie wzmocniony. Nauka potwierdza siłę śpiewu. Śpiewanie jest naprawdę zdrowe, a najnowsze badania sugerują, że śpiew  w grupie jest najbardziej transformacyjny, ożywczy i podnoszący na duchu ze wszystkich. Dobre uczucia, które czerpiemy ze śpiewania w grupie, są rodzajem ewolucyjnej nagrody za podjętą przez nas,  zgodną współpracę.”

W to twierdzenie naukowe doskonale wpisuje się Gminny Konkurs Pieśni Ludowej „Kare konie”, który już po raz trzeci, 13 lipca został zorganizowany w Nowej Górze.  Jest on skierowany do grup śpiewaczych KGW z gminy. Przyczynia się do śpiewania przynajmniej przez  miesiąc pieśni konkursowych, poszukiwania najstarszych i najpiękniejszych utworów  ludowych z naszego terenu, ich utrwalania, nadania im nowego życia, zachowania dla następnych pokoleń. Przygotowując repertuar, nasze uczestniczki częstokroć dysponując strzępami  tekstów i melodii docierają mozolnie do całych tekstów. Trzeba mieć sporą wiedzę, aby te najcenniejsze  wyłuskać spośród innych pieśni. Pomagają nam w tym jurorzy, zawodowi muzycy, znający muzykę ludową i bardzo dobrze poruszający się w jej obszarach. Emilia Knapik Lechwar jest jedną z „Ośmiu Sióstr”, które do dzisiaj koncertują, popularyzując piękno muzyki Krakowiaków. Janusz Blecharz znakomity muzyk, kompozytor i nauczyciel, muzyk zespołu „Wawele” oraz Józef Bylica, który w tym roku przewodniczył pracy komisji, utytułowany dyrygent, kapelmistrz, muzyk, były dyrektor „Domu Kultury Kolejarza” w Krakowie, pasjonat muzyki ludowej. Jurorzy wysoko ocenili poziom artystyczny występujących grup. Doceniono repertuar, zwracając uwagę i chwaląc grupy za dobór ciekawych pieśni, piękną gwarę niektórych zespołów oraz  profesjonalny ubiór. Jurorzy po raz kolejny zachęcili organizatorów i uczestników konkursu do jego kontynuowania. Zebrany materiał muzyczny został zabezpieczony w formie elektronicznej i papierowej, wkrótce trafi do kół, aby na nowo wszedł do ich repertuaru.

Zrozumienie muzyki ludowej wymaga pewnej wiedzy, bo czasami najważniejsza była ich treść, podkreślona tonacją molową, którą wielu słuchaczy odbiera jako nadmiernie smutną i wręcz pytają, dlaczego tak smutno śpiewacie? Dlatego, bo takie było życie, takie pieśni powstawały, ale był i czas na zabawę, jednak proporcje były inne, tak w przybliżeniu 6:1, sześć dni na pracę, a jeden na odpoczynek i zabawę. Dzisiaj taki porządek już praktycznie nie istnieje. Naturalny rytm życia wiejskiego został zatracony, nowy jest co chwilę inny, nieuporządkowany i dlatego wszyscy, którzy pamiętają tamte czasy wspominają je z czułością.

Konkurs przygotowało Stowarzyszenie Gospodyń Gminy Krzeszowice we współpracy z sołtysem Stanisławem Rozmusem i Radą Sołecką Nowej Góry. Salę „ Przy Rynku” bezpłatnie udostępniła dyrektor Anna Miga z Centrum Kultury i Sportu w Krzeszowicach, włodarze Nowej Góry pięknie ją przygotowali dla gości i uczestników konkursu, a Katarzyna Niedoba z Rady Sołeckiej i jednocześnie pracownik CKiS starannie ją udekorowała. Nieocenioną pomoc okazała Elżbieta Rozmus wiceprezes Towarzystwa Przyjaciół Nowej Góry, która pomaga od samego początku w organizacji konkursów, zadbała by zaproszenia dotarły na czas do gości, jak zwykle upiekła pyszne ciasta i rogaliki. Wspólnie z Mirosławą Bozętą i Anną Durą z SGGK przygotowała stół z ciastami i napojami. Sery i masło wykonała wspólnie z mężem, a potem podała Małgorzata Łabaj, kto jadł, wie jakie były smakowite. Wszyscy organizatorzy czuwali aby podczas spotkania niczego gościom nie zabrakło.  Projekt dofinansował burmistrz Gminy Krzeszowice, który wspólnie z małżonką zaszczycił swoją obecnością spotkanie gminnych śpiewaczek. Ksiądz Józef Grzesiuła, proboszcz Parafii Nowa Góra wszystkim pobłogosławił. Zaszczycili spotkanie swoją obecnością także radni: Dariusz Kaczara i Leszek Kramarz, redaktor naczelny Marian Lewicki z Magazynu Krzeszowickiego oraz mieszkańcy Nowej Góry. Konkurs zakończyło wspólne śpiewanie pieśni i przyśpiewek. Żal było się rozchodzić. Za rok zrobimy konkurs, chyba z noclegiem, aby się naśpiewać do woli, ponieważ w tym konkursie nie obowiązuje żadna selekcja uczestników ze względu na umiejętności, tu naprawdę każdy śpiewać może, jednak jest warunek, musi należeć do KGW.

Dziękujemy, bardzo dziękujemy wszystkim zaangażowanym w organizację konkursu i jego przebieg, dziękujemy gościom i uczestnikom, za to że mogliśmy być wszyscy razem w to sobotnie popołudnie. Laureatom gratulujemy, chociaż w naszym przekonaniu, każdy uczestnik jest laureatem tego spotkania.

Najwyżej w konkursie oceniono prezentację Koła Gospodyń Wiejskich w Zalasiu. Drugie miejsce ex aequo wyśpiewały KGW Ostrężnica i KGW Filipowice. 3 miejsce przyznano KGW z Nowej Góry.

 

Prezes SGGK

Mieczysława Kozak

Zdjęcia: Marian Lewicki