Tatry-Dolina Kościeliska (fotoreportaż)

Celem drugiej tegorocznej wycieczki dla Krzeszowickiego Klubu Podróżnika, w niedzielę 10 lutego, była Dolina Kościeliska. Ta dolina niewiele krótsza od Chochołowskiej, uznawana jest za jedną z najpiękniejszych w Tatrach, dlatego tak chętnie tu wracamy.

Z Krzeszowic, autokar z kompletem podróżników zarówno stałych bywalców jak i nowych uczestników, wyrusza punkt godzina 7.00.  Po drodze w autokarze Prezes Klubu Andrzej Bulicz wraz z kol. Teresą Ślusarczyk przedstawią plany tegorocznych wędrówek tych jednodniowych, jak i dłuższych wyjazdów, wszak cały sezon przed nami!  Ferie w pełni ale, na nasze szczęście na słynnej „zakopiance” nie ma korków, więc szybko przejeżdżamy przez Chochołów- wieś znaną z  zabytkowych drewnianych chałup, szorowanych co wiosnę na Święta Wielkanocne, następnie docieramy do Witowa, gdzie kilkoro klubolwiczów wysiada, by poszusować na nartach w tutejszych ośrodku, aż dojeżdżamy do Kir skąd nasz a grupa rozpoczyna spacer Doliną Kościeliską do schroniska na Hali Ornak. O pięknie Doliny Kościeliskiej decydują: strzeliste turnie skalne, płynący jej dnem potok, liczne jaskinie i słynny Wąwóz Kraków. Dolina ta jest miejscem spacerów i różnych aktywności turystycznych –widzimy tu małe dzieci ciągnięte przez  rodziców na sankach, amatorów tzw. „biegówek”, oraz rzecz jasna w największej liczbie piechurów z kijami trekkingowymi. Po dwóch godzinach spaceru i podziwiania ośnieżonych smreków, docieramy do schroniska na Hali Ornak, gdzie zatrzymujemy się na posiłek i ciepła herbatę. Czasu mamy dużo wiec część uczestników wycieczki udaje się wyżej nad Staw Smreczyński , bowiem to zaledwie pół godziny drogi od schroniska czarnym szlakiem. A Staw Smreczyński, to miejsce niezwykłe zwane „rezerwatem ciszy”. Nie ma wielu turystów przez kilka chwil w niespotykanej dla miejskiego życia ciszy udaje nam się  kontemplować piękno ośnieżonych szczytów wznoszących się nad stawem tj.: Smreczyńskiego Wierchu, Kamienistej, Starorobociańskiego Wierchu, oraz góry Błyszcz. Górskie powietrze, piękne widoki tatrzańskiej zimy, ruch, wesołe towarzystwo, uwalniają w nas endorfiny- uśmiechnięci wracamy do autokaru. Podobnie jak na ostatniej wycieczce pogoda dopisała, mamy nadzieję, że „duch gór ” będzie nam sprzyjał i w kolejnych wędrówkach. Drogę powrotną do domu tradycyjnie umilały nam dodatkowo wesołe przeboje kierowcy-Pana Zdzisia.

Michał Dzidek

Zdjęcia: Andrzej Bulicz i Andrzej Rokicki