Misja zakończona. Ponad 50 lat z nauką pływania
Trener, nauczyciel, organizator, animator. Można by długo wymieniać wszystkie aktywności Zygmunta Nowaka, a i tak nie byłby to pełny obraz jego działalności. Tym tekstem chcę przybliżyć czytelnikom tylko jedną z nich – organizację kursów nauki pływania dla dzieci.
Pretekstem do napisania tego tekstu stało się pożegnanie Zygmunta Nowaka, które zorganizowali dyrekcja i pracownicy Centrum Kultury i Sportu. Po ponad pół wieku zakończył prowadzenie kursów nauki pływania, z którymi przez lata utożsamiały go kolejne pokolenia mieszkańców gminy.
Dziś nauka pływania jest czymś powszechnym. Coraz więcej osób korzysta z krytych pływalni, a rodzice chętnie zapisują dzieci na zorganizowane zajęcia. Jednak niewielu pamięta, że przez ponad 50 lat Zygmunt Nowak organizował regularne wyjazdy na baseny, ucząc dzieci jednej z najważniejszych życiowych umiejętności.
– Zaczynaliśmy w Szkole Podstawowej nr 2 w latach 70. ubiegłego wieku. Najpierw jeździliśmy na jedyny w okolicy basen do Trzebini. Potem, kiedy powstawały kolejne obiekty, korzystaliśmy z pływalni w Libiążu, Olkuszu, Kluczach, Krakowie, a w ostatnich latach w Zabierzowie. Myślę, że w tym czasie, dzięki naszej działalności, nauczyło się pływać co najmniej dwa tysiące dzieci – mówi Zygmunt Nowak.
W czasie wakacji nauka była kontynuowana podczas obozów sportowych w Łebie. Przez dziesięciolecia scenariusz wyglądał podobnie. Raz w tygodniu grupa kilkudziesięciu dzieci przez dziesięć miesięcy w roku uczyła się sztuki pływania. Aby dobrze opanować tę umiejętność, potrzeba było dwóch–trzech lat systematycznej nauki.
Przez ostatnie lata kurs odbywał się we współpracy z Centrum Kultury i Sportu, które było organizatorem zajęć. Obok Zygmunta Nowaka opiekę nad dziećmi sprawowały Dorota Wójtowicz i Alicja Bednarczyk. Każdy rok kończył się mini zawodami, podczas których wszystkie dzieci otrzymywały dyplomy, medale i upominki. Grupa uczestników, rodziców i opiekunów była na tyle zżyta, że chętnie spotykała się także na plenerowym pikniku w ogrodzie pana Zygmunta. Nie brakowało tam sportowej rywalizacji, ale wszystko odbywało się w swobodnej atmosferze przy ognisku i pieczonych kiełbaskach.
Pytam Zygmunta Nowaka, co przez tyle lat motywowało go do organizowania wyjazdów.
– Na początku myślałem, że to tylko na jakiś czas, ale bardzo się zaangażowałem, widziałem efekty naszej pracy, a poza tym sam bardzo lubię pływać. Od początku mówiłem sobie, że zakończę tę działalność wtedy, gdy w Krzeszowicach powstanie basen. I tak się stało. To był dobry moment, żeby przekazać pałeczkę innym – odpowiada.
Jako opiekunowie-wolontariusze w organizację wyjazdów angażowali się także Marcin Kot, Krzysztof Nowak i Tomasz Szarowicz.
Podczas pożegnania zorganizowanego przez Centrum Kultury i Sportu Zygmunt Nowak otrzymał, między innymi, obraz przedstawiający Pałac Potockich w Krzeszowicach, namalowany przez Tadeusza Gillerta.
– To była dla mnie bardzo wzruszająca chwila. Fakt, że ktoś docenił moją wieloletnią pracę, bardzo sobie cenię – mówi.
Historia zatoczyła niezwykłe koło. Siedemdziesiąt lat temu, podczas szkolnego apelu, kilkunastoletni Zygmunt Nowak – wówczas uczeń szkoły mieszczącej się w budynku Vauxhall, gdzie dziś swoją siedzibę ma Centrum Kultury i Sportu – usłyszał od ówczesnej kierowniczki szkoły, Michaliny Cichy-Bicz, że w Krzeszowicach powstanie basen. Na spełnienie tej zapowiedzi trzeba było czekać kilkadziesiąt lat.
– Doczekałem się i mam nadzieję, że jeszcze sporo popływam na krzeszowickiej pływalni – mówi z uśmiechem Zygmunt Nowak.





