Ossoliński w Baden – polski ślad w austriackim kurorcie
Baden to malownicze, uzdrowiskowe miasteczko niedaleko Wiednia, od wieków przyciągające kuracjuszy z całej Europy. To właśnie z nim swoje losy związał hrabia Józef Maksymilian Ossoliński, (herbu Topór z Tęczyna – dopisek redakcji), jeden z najwybitniejszych Polaków swojej epoki. W tym mieście działa także Ewa Reutt, od trzydziestu lat pracująca w Muzeum Rolletta, gdzie przybliża odwiedzającym postać Ossolińskiego. Z Ewą Reutt rozmawia, pochodzący z Tenczynka, od kilkudziesięciu lat mieszkający w Wiedniu, redaktor pisma Polonika, Krzysztof Korbiel.
Artykuł był opublikowany w Piśmie Polonii Austriackiej Polonika nr 2 (313), marzec-kwiecień 2026
Krzysztof Korbiel: Jak długo mieszka Pani w Baden i kiedy po raz pierwszy przyjechała Pani do Austrii?
Ewa Reutt: W 1979 roku przyjechałam do Austrii na praktykę z Wrocławskiej Akademii Rolniczej, korzystając z możliwości, jakie dawała wymiana studentów. Miałam napisać pracę magisterską na podstawie pobytu w Austrii – chodziło o porównanie pracy w austriackim gospodarstwie z pracą w gospodarstwach polskich. Po ponad dwóch miesiącach wróciłam do Polski. Utrzymywałam serdeczny kontakt z ludźmi, u których pracowałam, i to oni namówili mnie, bym wróciła do Baden.
W tygodniu pracowałam w gospodarstwie rolnym, a w weekendy w sklepie niedaleko pałacu Ossolińskiego. Na tej samej ulicy znalazłam swoje pierwsze samodzielne mieszkanie. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że ten malowniczy pałac to właśnie pałac Ossolińskiego. Jednak zarówno pałac, jak i ogród codziennie przykuwały moją uwagę i pobudzały moje zmysły artystyczne. Kocham malować – być może właśnie dlatego.
K.K.: Rok 2026 został przez Sejm Rzeczypospolitej Polskiej ogłoszony Rokiem Ossolińskiego. W Baden zachowało się wiele pamiątek po naszym wielkim rodaku.
E.R.: Oczywiście, serdecznie zapraszam moich rodaków do odwiedzin muzeum. Od trzydziestu lat jestem pracownicą Muzeum Rolletta w Baden. Na co dzień nie zajmuję się bezpośrednio osobą Ossolińskiego ani historią Polaków w Baden, ale z radością staram się opowiadać jak najwięcej – również w języku polskim. W tym roku wykonałam trzy duże plakaty poświęcone Józefowi Maksymilianowi Ossolińskiemu, jego dokonaniom oraz obecności w Baden i Wiedniu. Nawiązują one bezpośrednio do idei Roku Ossolińskiego.
K.K.: Czy znany jest czas pierwszego przyjazdu Ossolińskiego do Baden?
E.R.: Dokładna data pierwszego przyjazdu Ossolińskiego nie jest znana. Wynajmował on mieszkanie przy Hauptplatz w 1806 roku, a w 1807 przy Neugasse, dzisiejszym Kaiser-Franz-Joseph-Ring.
Chciałabym wspomnieć także o jednej z jego najbliższych przyjaciółek, Marianie Aleksandrowiczowej, urodzonej w 1756 roku. Stworzyła ona piękny ogród otwarty dla publiczności. Hrabia Ossoliński, idąc za jej przykładem, po wybudowaniu swojego pałacu w 1809 roku również założył rozległy ogród, udostępniony mieszkańcom i połączony z centrum Baden czterorzędową aleją z drzew morwowych. Pałacowy ogród był prawdziwą ozdobą miasta – pełen kwiatowych kompozycji, alejek i pięknego pawilonu, w którym swoje utwory komponował Ludwig van Beethoven. Pawilon ten zachował się do dziś. Równie piękne ogrody w Baden posiadały Rozalia Rzewuska i Marcella Worcell.

Ewa Reutt od trzydziestu lat pracuje w Muzeum Rolletta w Baden
fot. Florian Hochwarter
K.K.: Czy w czasie swojej pracy w muzeum zetknęła się Pani z pamiątkami po Ossolińskim?
E.R.: Oczywiście. W muzeum od dawna znajduje się popiersie Józefa Maksymiliana Ossolińskiego, będące gipsowym odlewem z natury, wykonanym przez słynnego fenologa, Franza Josepha Galla. Nie jest to odlew pośmiertny – Gall słynął z odlewów współcześnie żyjących osób. Zachowała się również karteczka autorstwa syna założyciela muzeum, Hermanna Rolletta, z odręcznym dopiskiem: „Ossoliński”.
Anton Rollett, założyciel muzeum, był lekarzem, filantropem i kolekcjonerem, człowiekiem o wielkim sercu. Był także przyjacielem Ossolińskiego. W muzealnym archiwum znajdują się listy Antona Rolletta, w których zleca swojemu synowi, również lekarzowi, dostarczenie lekarstw hrabiemu Ossolińskiemu.
K.K.: „Wieczory badeńskie”, zbiór opowiadań grozy i niesamowitych historii autorstwa Józefa Maksymiliana Ossolińskiego, powstał podczas jego pobytów w Baden. W swojej działalności również Pani do nich nawiązuje.
E.R.: Już dwadzieścia lat temu zaczęłam prowadzić z kuracjuszami zajęcia malarskie, odbywające się wieczorami w Centrum Rehabilitacyjnym Engelsbad, w pobliżu miejsca, gdzie korzystał ze źródeł Ossoliński. Stały się one dla mnie formą kontynuacji tamtych „Wieczorów badeńskich”. Opowiadano wtedy historie pełne czarnego humoru, które później zebrano w formie krótkich nowel o duchach i zjawach. Można powiedzieć, że Ossoliński był prekursorem tego gatunku narracji literackiej.
Prace uczestników zajęć malarskich można zobaczyć na moim profilu na Facebooku. Organizujemy również wernisaże. Co tydzień w Baden, w Centrum Rehabilitacyjnym przy Weilburgstrasse 7, odbywa się nowa wystawa.

Dawny Pałac Ossolińskiego w Baden
fot. Krzysztof Korbiel
K.K.: Baden gościło nie tylko arystokrację, lecz także wybitne postaci świata kultury. Na murze pałacu Braiten, dawnej letniej rezydencji Ossolińskiego, znajduje się tablica informująca, że latem 1816 i 1818 roku mieszkał tam Ludwig van Beethoven. Czy może Pani opowiedzieć o jego związkach z tym miejscem?
E.R.: – Ossoliński poznał Beethovena podczas jednego ze swoich pobytów w Baden, prawdopodobnie w czasie kuracji w Johannesbad lub Sauerhof. Były to bardzo popularne źródła siarczane, będące jednocześnie miejscami spotkań kuracjuszy i osób z towarzystwa. Ossoliński i Beethoven leczyli tam różne dolegliwości.
W tym czasie sekretarzem Ossolińskiego był młody krakowski kompozytor Franciszek Mirecki, znajdujący się u progu swojej kariery. Przebywał w Baden, w pałacu Ossolińskiego. W tym samym czasie, w 1816 roku, gościł tam również Beethoven. Obaj kompozytorzy spotykali się wielokrotnie i ćwiczyli grę na fortepianie.
Barbara Ostafin, autorka monografii Mireckiego „Z Krakowa do La Scali, Franciszek Mirecki 1791–1862”, wspomina, że młody kompozytor wziął ze sobą na spotkanie z Beethovenem zbiór 20 melodii Krakowiaków. W kwietniu 1816 r. spotkał się z mieszkającym wówczas w pałacu Ossolińskiego Beethovenem i przekazał mu polskie pieśni ludowe: „Poszła baba po popiół” oraz „Oj, upiłem się w karczmie”. Pieśni te zostały włączone do zbioru „Pieśni różnych narodów” opracowanych przez Beethovena.
K.K.: Na fasadzie pałacu Ossolińskiego znajdują się dziś dwie tablice. Jedna informuje o pobycie Beethovena, druga poświęcona jest hrabiemu Ossolińskiemu. To właśnie Pani jest jej współautorką. Jakie były okoliczności powstania tej tablicy?
E.R.: Przede wszystkim chciałabym wspomnieć moją nieżyjącą już przyjaciółkę, Elzę Petri, oraz mojego szefa, dr. Rudolfa Maurera, który wówczas kierował wyższą szkołą VHS Urania w Baden. Pracowałam tam razem z Elzą, która prowadziła korespondencję z polską szkołą, a ja przez kilka lat tłumaczyłam te listy. W ten sposób nasze relacje stawały się coraz bliższe. Wiedziała, że pracuję razem z prof. Józefem Adamem Kosińskim z Instytutu Bibliotekoznawstwa przy Ossolineum we Wrocławiu nad monografią hrabiego Ossolińskiego i zapragnęła ufundować tablicę pamiątkową na fasadzie jego pałacu. Tablica została uroczyście odsłonięta 6 grudnia 2004 roku.
Zielony granit tablicy dopasowano kolorystycznie do fasady pałacu. Umieszczono na niej tekst w języku niemieckim (tłum: Pałac Braiten, zbudowany w 1809 roku jako letnia rezydencja Józefa Maksymiliana hrabiego von Tenczyn Ossolińskiego, najwyższego marszałka dworu krajowego, prefekta c.k. Biblioteki Dworskiej w Wiedniu (1809–1826), założyciela Biblioteki Ossolineum we Lwowie/Lemberg, której ciągłość zachowano we Wrocławiu. Uczony, krzewiciel nauk i sztuk, mecenas Beethovena oraz autor „Wieczorów badeńskich”. W roku 2004, z okazji 250. rocznicy urodzin. Ufundowana przez Else Petri).
Dziś w pałacu mieści się świetlica szkolna. Po gruntownym remoncie pałac nadal jest ozdobą Baden.
K.K.: Jest Pani autorką książki poświęconej Ossolińskiemu.
E.R.: Tak, w 2001 roku ukazała się moja książka „Graf Ossoliński und Baden”. Została wydana jako część serii „Katalogblätter des Rollettmuseums Baden” poświęconej ważnym zagadnieniom z historii tego miasta. Obecnie dostępna jest głównie w Internecie w formie PDF, można ją też znaleźć w antykwariatach. Działaniom Ossolińskiego przyświecało przekonanie, które wyrażał przez całe życie: pamięć stanowi fundament istnienia zarówno jednostki, jak i całych narodów.
K.K.: Dziękuję za rozmowę.
Pociąg „Ossoliński”
W związku z ogłoszeniem przez Sejm Rzeczypospolitej Polskiej roku 2026 Rokiem Józefa Maksymiliana Ossolińskiego podjęto inicjatywę nadania imienia „Ossoliński” jednemu z pociągów PKP Intercity kursujących na trasie łączącej Polskę i Austrię, w szczególności na popularnej relacji do Wiednia.
Nadawanie pociągom imion wybitnych postaci polskiej historii i kultury ma w Polsce długą i piękną tradycję. W ocenie redakcji pisma „Polonika” najwyższy czas, aby w ten sposób upamiętnić również postać hrabiego Józefa Maksymiliana Ossolińskiego – uczonego, bibliofila, działacza kultury i założyciela Zakładu Narodowego im. Ossolińskich – którego życie i działalność w sposób szczególny łączyły Polskę i Austrię. Ossoliński przez wiele lat mieszkał i pracował w Wiedniu, gdzie pełnił funkcję prefekta Nadwornej Biblioteki Cesarskiej, a jego dorobek do dziś stanowi ważny element wspólnego dziedzictwa obu krajów.
Inicjatywę nadania nazwy „Ossoliński” podjęli redaktorzy pisma „Polonika”: Sławomir Iwanowski i Krzysztof Korbiel. W dniu 6 lutego 2026 roku w tej sprawie wystosowano oficjalne pismo do dyrekcji PKP Intercity S.A. z prośbą o rozważenie nadania nazwy „Ossoliński” pociągowi kursującemu pomiędzy Polską, a Austrią. 21 kwietnia z upoważnienia redakcji ,,Poloniki” red. Dorota Strojnowska złożyła na ręce p. Łukasza Smółki Marszałka Województwa Małopolskiego prośbę o pomoc w sprawie nazwy pociągu.
Sławomir Iwanowski, Krzysztof Korbiel
Kurort Baden i jego goście
Baden to niewielkie, uzdrowiskowe miasteczko w pobliżu Wiednia, które od wieków cieszyło się renomą kurortu. Już w XVII wieku z jego leczniczych wód korzystał król Władysław IV Waza, a sławę miejscowość zdobyła także dzięki kuracjuszom z Polski – wśród nich był m.in. poeta i biskup Ignacy Krasicki oraz wielu przedstawicieli rodów arystokratycznych. Ich obecność w Baden pokazuje, jak popularny był ten kurort wśród polskiej elity XVIII i XIX wieku.
Z Baden swoje losy związał również hrabia Józef Maksymilian Ossoliński. W 1795 roku przeniósł się na stałe do Wiednia, aby wspierać inicjatywy mające zapobiec upadkowi Rzeczypospolitej. Choć jego działania dyplomatyczne nie przyniosły oczekiwanych rezultatów, Ossoliński konsekwentnie działał na rzecz zachowania narodowej tożsamości i edukacji młodych Polaków. Jego adres w domu przy Mayerhofgasse 207-208 (obecnie Mayerhofgasse 8) był dobrze znany w środowiskach patriotycznych.
Cesarską aprobatę zdobył m.in. w 1817 roku, gdy Franciszek I wyraził zgodę na utworzenie we Lwowie biblioteki rodowej pod imieniem Ossolińskich. Hrabia pełnił również funkcję prefekta Nadwornej Biblioteki Cesarskiej w Wiedniu. Dziś w Baden ślady Ossolińskiego są wciąż widoczne w pałacu Braiten, jego dawnej letniej rezydencji, a także w lokalnym Muzeum Rolletta.
Podobieństwa
Krzeszowice to miasto z siarkowymi wodami leczniczymi, których działanie zdrowotne wykorzystywano już w XVII w. schorzenia narządów ruchu, pourazowe oraz reumatyczne.
Właściwie są to wody siarczanowo-wapniowo-magnezowo-siarczkowe — leczące schorzenia narządów ruchu, pourazowe oraz reumatyczne.
Oto zdjęcie budynku „Zielonych łazienek” w Krzeszowicach ufundowanego ok. 1819 r. przez Zofię Potocką z Branickich, zwanych później łazienkami Zofia.

Poniżej zdjęcie budynku Leopoldsbaden w Baden wybudowanego w 1812 r.

Podobieństwo zaskakuje, nieprawdaż.
Anna Łukasik
