Podział ziem polskich i utworzenie Generalnego Gubernatorstwa
Gdy we wrześniu 1939 roku Niemcy zajęli ziemie polskie, kraj został podzielony na dwie części, co na wiele lat odmieniło życie mieszkańców naszych okolic. 26 października zostało utworzone Generalne Gubernatorstwo. Większa część powiatu chrzanowskiego, na terenie którego leżały Krzeszowice, została włączona do III Rzeszy. Przez powiat przebiegała granica między Rzeszą i Generalnym Gubernatorstwem. Przechodziła przez następujące miejscowości: Okleśna, Alwernia, Dulowa i Nowa Góra. W Okleśnej, Alwerni, Dulowej i Nowej Górze znajdowały się punkty celne. Granica strzeżona była przez straż graniczną składającą się przeważnie z Czechów i Ślązaków. Większość straży granicznej w liczbie ok. 120 ludzi znajdowała się w Młoszowej. Przejście drogowe umiejscowiono w Dulowej, natomiast kolejowe w Trzebini.
Powstanie Landkomisariatu Kressendorf i administracja okupacyjna
Większa część powiatu chrzanowskiego została włączona do Rzeszy. Natomiast z pozostałych gmin powiatu: Nowej Góry, Rudawy, Krzeszowic i Tenczynka oraz po odłączeniu od powiatu krakowskiego gminy Liszki i Czernichów 1 lipca 1940 r. został utworzony Landkomisariat z siedzibą komisarza w Krzeszowicach, przemianowanych na Kressendorf. Tym samym miejscowość została włączona w ramach dystryktu krakowskiego w skład Generalnego Gubernatorstwa. Funkcję Landkomisarza od chwili powstania placówki, aż do 18 stycznia 1945 r. pełnił Karl Helpenstell, którego zastępcą został Henryk Dziecichowicz. Mieszkał on w rynku w domu Michała Oświęcimskiego. Pierwszą decyzją Landkomisarza był nakaz usunięcia, wszystkiego, co kojarzyło się z polskością, a więc polskich flag, godła, nazw, itp. Do jego zadań ponadto należało: nadzorowanie pracy w urzędach, nakładanie kar na podstawie doniesień policji, likwidacja nielegalnego handlu, pilnowanie należytego ściągania nakładanych kontyngentów, współpraca z gestapo i policją oraz żandarmerią, przeprowadzanie zebrań i odpraw z wójtami i burmistrzami z terenów wchodzących w skład komisariatu, wydawanie przepustek granicznych i polskich kart rozpoznawczych. Landkomisarz Helpenstell brał także czynny udział w „ostatecznym rozwiązaniu kwestii żydowskiej”.

Burmistrzowie i lokalne władze – rządy terroru
Po wkroczeniu 5 września 1939 r. wojsk niemieckich do Krzeszowic, została ustanowiona Komenda miasta „Orstkomenda”. Jej siedziba znajdowała się w rynku w domu Michała Oświęcimskiego. Komendantem mianowany został niemiecki oficer o nazwisku Balmann. 8 września burmistrzem został ustanowiony Henryk Dziecichowicz, którego 1 grudnia 1940 r. na tym stanowisku zstąpił Bruno Kochański (pełnił urząd do 18 stycznia 1945 r.), którego mieszkańcy oceniali następująco: Cały czas urzędowania Kochańskiego w gminie zaliczyć można do lat koszmarnych i zaznaczył się dla ludności polskiej w niezatartej pamięci. Stosował niebywały terror. W dowód uznania za pracę na rzecz Niemiec został wyróżniony przez gubernatora Franka jako najlepszy burmistrz. Zachęcał też mieszkańców miasta do podobnej współpracy i wpisywał ich bez ich zgody i wiedzy na Volksliste. Z własnej inicjatywy organizował zbiórki na tzw. pomoc zimową dla żołnierzy niemieckich. Kochański bardzo lubił nakładać na mieszkańców różnego rodzaju kary. Ich wysokość uzależniona była od uznania burmistrza. Najpopularniejszymi były kary za przewinienia drogowe. Najniższa wynosiła 50 zł., za postój furmanki w rynku lub przejechanie rowerem po chodniku płaciło się 100 zł, za wjechanie furmanką na chodnik – 500 zł. Największe kary nakładane były za nieprzestrzeganie zaćmienia świateł w porze nocnej. Wynosiły one od 500 do 2 000 zł, najczęściej płacili je kupcy – m.in. Wojciech Wyka (dwukrotnie po 2 000 zł) i Wiktoria Sarnek oraz wielu innych. Winnych osobiście wyszukiwał Kochański, który wieczorem przejeżdżał przez miasto i sprawdzał wykonywanie zarządzenia o zaciemnieniu. Organizacje konspiracyjne prawdopodobnie wydały na niego wyrok śmierci za współpracę z okupantem. Bliskim przyjacielem Brunona Kochańskiego był Otto Zeiss – komendant policji niemieckiej w Zabierzowie. Często przebywał w Krzeszowicach, gdzie osobiście dokonywał egzekucji więźniów z miejscowego aresztu. Zastępcą burmistrza od 1 grudnia 1940 r. był Franciszek Berstling (przed wybuchem wojny pełnił funkcję dyrektora Towarzystwa Zaliczkowego w Krzeszowicach), pełnił urząd do końca lutego 1944 r., kiedy ze względu na zły stan zdrowia został odwołany przez starostę krakowskiego. Nowym wiceburmistrzem został emerytowany ppłk. Wojska Polskiego Emanuel Jakubiczka. Adam Fujarski zapisał: O p. Jakubiczce nie można nic złego powiedzieć, był prawym i dobrym Polakiem, uczynnym, podtrzymującym ducha polskości, dzielił się wiadomościami tajnymi i niedozwolonymi. W pierwszych dniach okupacji na zarządzenie władz niemieckich do pracy powróciło trzech z czterech przedwojennych urzędników. Byli to: Adam Fujarski, N. Wittek oraz N. Janikowska. Ponadto w czasie okupacji przez biura Zarządu miejskiego przesunęło się wielu pracowników zatrudnianych na krótki czas. Godziny pracy urzędu w pierwszych dniach okupacji nie były ściśle określone i trwały od świtu do zmroku, dopiero później zostały unormowane – pracę rozpoczynano o godz. 7.30 (lub o 7.00), a kończono o 18.30. Urzędnikom przysługiwała półtoragodzinna przerwa obiadowa. Wiosną 1941 r. wprowadzono także 24 godzinne dyżury przy telefonie.
Policja niemiecka i granatowa – kontrola i represje
Kilka dni przed wkroczeniem Niemców do Krzeszowic z miasta wyjechała polska policja. Po zajęciu miasta przez wojsko niemieckie służbę objęła niemiecka policja pomocnicza, która rekrutowała się przeważnie z pośród mieszkańców Górnego Śląska. Po ustabilizowaniu się sytuacji do miasta powróciła część funkcjonariuszy Policji Państwowej. Zostało wydane zarządzenie niemieckich władz o utworzeniu polskiej policji z dawnych funkcjonariuszy. Nosili oni mundury takie same jak przed wojną, jedynie na prawym mankiecie posiadali biały napis na czerwonym tle „Generalgouverment”. Komendantem tej tzw. policji granatowej w Krzeszowicach został mianowany Józef Niejadlik, przedwojenny komendant posterunku. Był skrupulatnym wykonawcą poleceń władz okupacyjnych. Przyczynił się do aresztowania wielu mieszkańców podległych mu terenów (m.in.: Jana i Franciszka Reminów, Ludwika Madeja, Władysława Majewskiego, Jana Kota i wielu innych). Do zadań policji należało przede wszystkim zwalczanie nielegalnego polskiego handlu artykułami żywnościowymi. Wszędzie tam, gdzie były większe skupiska ludzi: na targu, dworcu, w pociągu, a nawet na bardziej uczęszczanych drogach, można było spotkać „granatowych policjantów” przeszukujących furmanki, pakunki, worki i koszyki w celu odnalezienia artykułów żywnościowych. Wśród załogi krzeszowickiego posterunku policji znajdowali się również funkcjonariusze, którzy starali się pomagać ludności i udawali, że nie widzą wielu rzeczy.

Arbeitsamt i wywózki na roboty przymusowe
W Krzeszowicach został także utworzony Urząd Pracy – Arbeitsamt, którego kierownikiem był Max Mundbrot, który według mieszkańców miasta był: typem opoja i awanturnika […] Polaków nienawidził całą duszą. Ludzi bił po twarzy. […] Do czynności jego należała rejestracja wszystkich Polaków zdolnych do pracy, których wysyłał na roboty przymusowe do Niemiec. Był on również szefem miejscowego NSDAP. W Urzędzie Pracy było zatrudnionych również dziesięciu Polaków: Wincenty Danek, Seweryn Świstak, Stanisław Mucha, Karolina Berstlingówna-Kawala, Wiktor Zuchowski, Adolf Zawijas, Stanisław Szurmiak, Kazimierz Polak, Władysław Pałka i Karol Jazienicki. Starali się oni pomagać miejscowej poprzez wystawianie fałszywych dokumentów poświadczających zatrudnienie.
W 1943 r. powstała tu także placówka Gestapo, która mieściła się przy Czatkoiwerstrasse (przed wojną ul. Legionów Polskich) w dawnej willi dr. Leona Franzosa (obecnie biuro Zarządu Rejonowej Spółdzielni Zaopatrzenia i Zbytu, ul. Legionów Polskich 10). Jej szefem był Kurt (Karl) Neumann.
Rezydencja Hansa Franka – Haus Kressendorf
Krzeszowice wybrał sobie na własną letnią rezydencję generalny gubernator Hans Frank. Wnętrza opuszczonego pałacu Potockich i rozległe włości zaspokajały jego próżność i monarchiczne zapędy żony. Cały majątek został przejęty na rzecz Liegenschaftu jako Staatsbetriebe Kressendorf. Pałac otrzymał nazwę Haus Kressendorf. Z pałacu usunięto stare sprzęty, odnowiono wnętrza, założono centralne ogrzewanie, wymieniono elementy z drewna i blachy. Drzewa wokół tarasu i ozdobne rośliny zastąpiono murem kamiennym z filipowickiego tufu. Prace przebiegały w szybkim tempie w wydłużonym czasie pracy. Podczas prac zadbano także o park wokół pałacu. Alejki wyłożono kostką kamienną. Wszystkich pracowników obowiązywała surowa dyscyplina. W otoczeniu pałacu zainstalowano specjalne ogrodzenie z wartownią, rozstawiono reflektory samochodowe i patrole straży, izolujące siedzibę Hansa Franka od reszty miasta. Dowódcą ochrony letniej rezydencji gubernatora był Kurt Neumann. Dyrektorem administracyjnym został mianowany Boerngen, natomiast zarządcą folwarku Mosch. Służba w pałacu składała się w większości z mieszkańców Krzeszowic i okolicy. Byli to przeważnie ludzi, którzy w ten sposób chcieli się uchronić przed wysyłką na roboty przymusowe do Niemiec. Każdorazowo, gdy gubernator Frank przyjeżdżał do Krzeszowic, a był tu częstym gościem, Niemcy zatrzymywali na czas jego pobytu zakładników spośród ludności miejscowej. Liczba zakładników była różna, wynosiła od 40 do nawet 90 osób. Hans Frank mieszkał w Krzeszowicach wraz z całą rodziną. Tutaj też odwiedzała go matka, która, gdy przyjeżdżała do GG z wizytą, mieszkała na górnym piętrze pałacu w Krzeszowicach. Gubernatora Franka można było często spotkać spacerującego po Krzeszowicach w towarzystwie dwóch cywilnych osób. Tutaj też uroczyście obchodzono każdą rocznicę powstania Generalnego Gubernatorstwa. Święto to łączono najczęściej z dożynkami. W rezydencji w Krzeszowicach odbywały się także ważne spotkania, konferencje i narady. W Krzeszowicach też powstał memoriał Hansa Franka do Hitlera, w którym generalny gubernator uzasadniał swój wniosek o zwolnienie z zajmowanego stanowiska.

Germanizacja przestrzeni miejskiej i życia codziennego
W mieście nakazano przeprowadzenie poważnych prac porządkowych związanych z naprawą budynków, ulic, porządkowaniem targowiska, powiększonego o tereny należące do plebani. Założono zieleńce i aleję koło apteki. Mieszkańcy oceniali to w następujący sposób: byłoby to i niezłe posunięcie, gdyż krzeszowickie ulice były przed wojną bardzo zaniedbane, a same Krzeszowice swym wyglądem przypominały raczej zaniedbaną wieś, a nie miasto, gdyby tym przemianom nie towarzyszyły krzywda i gwałt zadawane terroryzowanym mieszkańcom. […] Setki ludzi i dziesiątki furmanek wykonywało tygodniami bezpłatnie pracę, popędzane krzykiem Kochańskiego i widmem zesłania do Oświęcimia.
Ważnym elementem polityki germanizacyjnej okupanta była walka z polska kulturą, tj. z tym wszystkim, co polskie, co przypomniało ducha polskości lub kojarzyło się z polskością. Likwidowano polskie placówki kulturalne, niszczono zbiory biblioteczne i dzieła sztuki. Zawieszono działalność polskich stowarzyszeń kulturalnych. Polityka władz okupacyjnych na opisywanym terenie nie odbiegała od działań podejmowanych przez okupantów w innych miejscowościach Generalnego Gubernatorostwa. Jak już wspomniano, miasto otrzymało nową nazwę Kressendorf. Dokonano również zmian nazw ulic, a w szczególności tych, których nazwy związane były z walką o niepodległość Polski. Ulicę Grunwaldzką przemianowano na Kirchestrasse, Legionów na Czatkoiwerstrasse, Józefa Piłsudskiego na Krakuerstrasse, Żwirki i Wigury na Fejdstrasse, ks. Władysława Bandurskiego na Neudorfstrasse. Szczególną opieką ze strony okupantów otaczane były groby niemieckie z czasów I wojny światowej. Były porządkowane w dniu święta zmarłych dekorowane i oświetlane. Z elewacji frontowej urzędu gminy usunięto polskiego orła, a na jego miejscu umieszczono flagę niemiecka ze swastyką. Wprowadzono obowiązek dekorowania domów, ulic i placów niemieckimi flagami. Na rynku została wywieszona mapa, na której codziennie Henryk Dziecichowicz zaznaczał chorągiewkami postępy armii niemieckiej. Z urzędów usunięto język polski, a wprowadzono niemiecki. Zakazano śpiewania polskich pieśni patriotycznych. Zamknięto czytelnie Towarzystwa Kasynowego i Towarzystwa Szkoły Ludowej, a książki zniszczono (ocalała tylko niewielka część, którą uratował bibliotekarz Karol Moss). Rozwiązano wszystkie stowarzyszenia i organizacje.
System kar, represje i życie mieszkańców pod terrorem
Ograniczono przede wszystkim swobodę poruszania się w miejscowości poprzez wprowadzenie godziny policyjnej. Ustanowiono instytucje zakładników – 1 i 15 dnia każdego miesiąca Zarząd Miejski wyznaczał 10 mieszkańców miasta na zakładników. Byli oni odpowiedzialni za bezpieczeństwo, mienie Niemców oraz za spokój i porządek w mieście. W razie jakiegokolwiek wypadku, zakładnicy odpowiadali za to życiem. Bardzo często zakładnikiem był Kazimierz Wyka, późniejszy prorektor UJ. Mieszkańców, a w szczególności młodzież wywożono na roboty przymusowe do Niemiec. Wydano nakaz kłaniania się każdemu napotkanemu Niemcowi. Śledzono wszelkie przejawy życia. Ludzi aresztowano i przetrzymywano całymi miesiącami w areszcie gminnym, nazywanym przez mieszkańców „Montelupich Krzeszowickie”. Przeprowadzano ciągłe rewizje, nakładano wysokie kary za drobne przewinienia. Mieszkańcy, pod groźbą kary śmierci, musieli oddać aparaty radiowe, broń, amunicję i sprzęt wojskowy. Konfiskowano niektóre artykuły codziennego użytku. Już pierwszego dnia okupacji, Niemcy dokonali grabieży sklepów, pozorując, że czyni to polska ludność cywilna. Zdarzenie to było to filmowane dla potrzeb propagandy niemieckiej.
Wprowadzono system kartkowy na artykuły żywnościowe, który dla ludności polskiej przewidywał minimalne racje. Raz w miesiącu były przywożone ze starostwa w Krakowie karty żywnościowe dla mieszkańców. Ludność została podzielona na trzy kategorie. Do pierwszej należeli tzw. samowystarczalni, którzy w ogóle kart nie dostawali. Kategorię drugą stanowili częściowo wystarczalni, czyli ludzie, którzy przez cały rok nie byli w stanie wyżywić się sami. Wreszcie do kategorii trzeciej zaliczono niewystarczalnych – otrzymywali kartki przez cały rok. Na wspomniane kartki można było otrzymać artykuły przydzielone przez Niemców, np. chleb był wydawany w piekarniach Edwarda Orczykowskiego, Franciszka Piętakiewicza oraz Jana Nowaka, w sklepie Składnicy Kółek Rolniczych, Władysława Oświęcimskiego i Wiktorii Sarnek wydawane były artykuły spożywcze (po 25 dag cukru, 50 dag marmolady, kawa, czasem kasza, groch, zapałki), mięso wydawały sklepy rzeźnicze po 10 dag na osobę na tydzień. Jeśli ktoś chciał otrzymać przydział obuwia, bielizny, odzieży lub pościeli musiał wnieść indywidualna prośbę do Zarządu Miejskiego.
W celu zastraszenie ludności Niemcy stosowali różne akcje represyjne wobec mieszkańców. Już w 1939 r. przez żołnierzy Wehrmachtu został zastrzelony Henryk Ornat, dokładna data jak i okoliczności tego zdarzenia nie są znane. W 1942 r. za udzielenie pomocy dwóm jeńcom radzieckim na terenie Krzeszowic został rozstrzelany mieszkaniec Woli Filipowskiej Franc Schneider. W tym samym roku hitlerowcy rozstrzelali cztery osoby narodowości żydowskiej: Antoniego Bendowskiego, Bochnera, Józefa Horowitza i Katza. W następnym roku śmierć poniosła 4-osobowa rodzina cygańska. W okresie od 27 lipca do 20 września 1943 r. zgładzonych zostało pięć osób podejrzanych o kolportaż konspiracyjnej prasy. 28 lutego 1944 r. w odwet za zabicie przez członków AK konfidenta Stanisława Żbika funkcjonariusze gestapo rozstrzelali 10 zakładników przywiezionych spoza miasta. Szczególne wrażenie na mieszkańcach okolicy wywołano zabójstwo ojca Alfonsa Mazurka – przeora Klasztoru Karmelitów Bosych w Czernej. Egzekucje odbywały się także w sąsiednich miejscowościach.
Baudienst – przymusowa służba budowlana
Na mocy zarządzenia gubernatora Hansa Franka z 1 grudnia 1940 r. została utworzona służba budowlana Baudienst. Celem tej instytucji było zatrudnienie młodzieży przy różnych robotach na terenie Generalnego Gubernatorstwa. W Krzeszowicach utworzono taki oddział składających się z 450 ludzi skoszarowanych w kamienicy w rynku, która wcześniej była własnością Strenberga i Katza. Komendantami obozu byli Niemcy. Oddziały „Baudienstu” wykonywały prace publiczne przy budowie dróg, kolei, regulacji rzeki Rudawy i budowie Zakładów Wapienniczych w Czatkowicach oraz przemysłowej linii kolejowej do tego zakładu. Praca trwała 12 godzin dziennie, wyjątkiem były soboty, kiedy pracowano krócej. Rano na śniadanie junacy otrzymywali czarną kawę lub herbatę, trochę chleba i margaryny (podobnie wyglądała kolacja). Podczas pracy była przerwa obiadowa. Na obiad była zwykle zupa z kaszą lub grochówka. Wieczorem odbywały się apele, a po nich junacy mieli czas wolny, który zwykle spędzali w swojej sali w koszarach. Do pracy otrzymywali specjalne ubrania drelichowe w żółtym kolorze. Ubranie to składało się z: bluzy, spodni, czapki furażerki i drewnianych butów.

Szkolnictwo pod okupacją i tajne nauczanie
W Krzeszowicach do 1 września 1939 r. funkcjonowały dwie szkoły powszechne. Z chwilą zajęcia miasta przez okupanta, budynek szkoły męskiej oraz sale szkoły żeńskiej, znajdujące się w siedzibie Zarządu Miejskiego, zostały przejęte na jego wojenne potrzeby. Nauka została uniemożliwiona. W pierwszych dniach po zajęciu miasta, Niemcy zorganizowali w budynku szkolnym przejściowy areszt dla dywersantów i szpiegów. Naukę podjęto dopiero w grudniu 1939 r., jednak była często przerywana, gdyż w budynku często kwaterowało wojsko lub policja. Został zniszczony sprzęt szkolny oraz archiwum, zrabowano aparat radiowy oraz maszynę do pisania. Podczas niszczenia mienia szkolnego po raz kolejny złą sława okrył się Bruno Kochański. Ze stanowiska dyrektora szkoły męskiej został usunięty Włodzimierz Mirocki, a następnie przeniesiony do Niegowici. Nowym kierownikiem został mianowany inspektor szkolny Marszałek, bardzo ceniony przez współpracowników. Kolejna zmiana na stanowisku kierownika szkoły nastąpiła na początku roku szklonego 1940/1941, kiedy to Marszałek ustąpił ze stanowiska i został przeniesiony do Wieliczki, gdzie posiadał rodzinę i własny domek. Zastąpił go Stanisław Pierzyński, były kierownik jednej ze szkół na Śląsku. Na stanowisku pozostał do końca okupacji. W omawianym okresie przez szkolę przewinęło się wielu nauczycieli, zwłaszcza wysiedlonych ze Śląska. Zmiany objęły także szkołę żeńską. Kierownik, Michalina Cichy, została usunięta i przeniesiona do Brodeł, na jej miejsce powołano miejscowego nauczyciela Karola Szurmiaka. Nauka w szkołach odbywała się według planu narzuconego przez Niemców. Usunięto z niego nauczanie historii Polski oraz geografii, do minimum zredukowano naukę języka polskiego, natomiast zwiększono liczbę godzin wychowania fizycznego i zajęć praktycznych. Wyeliminowano także podręczniki przedwojenne.
Z końcem 1941 r. kierownik Okręgowego Biura Szkolnego powołał Powiatową Komisję Oświaty i Kultury. W jej skład weszli: przewodniczący – Walerian Naturski oraz członkowie – Stanisław Gawęda i Józef Celiński. Nie jest znana data powstania Gminnej Komisji Oświaty i Kultury. Powołał ją do życia Walerian Naturski. Przewodniczącymi zostali: Michalina Cichy (Krzeszowice – miasto) i Maria Myczkowska (Krzeszowice – wieś). W Krzeszowicach powstała także Komisja Oświaty i Kultury z zakresu szkolnictwa średniego ogólnokształcącego i zawodowego. Tworzyli ją: Wincenty Danek (przewodniczący), Jadwiga Łaźmińska oraz Klemens Sojka. Rozpoczęła się organizacja kompletów tajnego nauczania wśród dzieci i młodzieży. W zasadzie obowiązywały przedwojenne programy nauczania, ale z pewnymi koniecznymi zmianami w przedmiotach humanistycznych. Komplety na poziomie gimnazjum i liceum ogólnokształcącego realizowały pełny program nauczania. Dla usprawnienia badania wyników w nauce powiat krakowski posiadał dwie stałe komisje egzaminacyjne ze względu na okresowe trudności komunikacyjne i bezpieczeństwo osobiste egzaminatorów. Dla wschodniej części powiatu istniała taka komisja w Wieliczce, a dla zachodniej – w Krzeszowicach. Na opisywanym terenie nadzór nad egzaminami sprawował Stanisław Gawęda. Podczas egzaminów maturalnych pełnił on funkcję przewodniczącego Komisji Egzaminacyjnej. Wszystkie egzaminy maturalne oraz z poszczególnych klas zostały pozytywnie zweryfikowane przez władze oświatowe po zakończeniu okupacji. Tragicznym dniem dla organizacji tajnego nauczania na terenie Krzeszowic był 21 grudnia 1944 r., kiedy to w czasie przeprowadzania tajnej matury w jednym z zabudowań kopalni „Krystyna” w Tenczynku zostali aresztowani członkowie Komisji Egzaminacyjnej (Wincenty Danek, Stanisław Gawęda i Bronisław Grochal) oraz zdająca egzamin młodzież. Nauczyciele zostali umieszczeni w więzieniu Montelupich w Krakowie. Więzienie udało im się opuścić 5 stycznia 1945 r., tuż przed wkroczeniem wojsk radzieckich do Krakowa.
Kościół katolicki jako ostoja polskości
Jedynym właściwie miejscem, w którym zachowały się resztki polskości był kościół katolicki. Wszystkie święta kościelne przypadające w dni powszednie zostały zlikwidowane. Nabożeństwa w te dni sprawowane były w godzinach wieczornych. Były one odprawiane bardzo uroczyście i stawały się swego rodzaju demonstracją uczuć religijnych, a także patriotyzmu mieszkańców miasteczka. W omawianym okresie funkcję proboszcza sprawował ks. Jakub Morajka (proboszcz od 1924 r.), zaś wikariuszami byli: ks. Józef Popielarczyk i ks. Stanisław Ambroży, który w okolicznościowych kazania […] potrafił przemówić do serc słuchaczy i podtrzymać ma duchu. Mimo trudności związanych z okupacją, nie ustawała praca duszpasterska. 19 czerwca 1944 r., po zakończeniu wizytacji parafii w Zalasiu, przybył do Krzeszowic metropolita krakowski abp. Adam Sapieha, który zwiedził szczegółowo kościół i zabawił na plebani do wieczora. Kilka dni później (od 24 do 26 czerwca 1944 r.) miała miejsce wizytacja kanoniczna parafii, której dokonał biskup Stanisław Rospond. Udzielił także młodzieży szkolnej sakramentu bierzmowania (około 800 osób). Na zakończenie wizyty wygłosił przemówienie, którym poruszył zebranych do łez.
Mimo licznych trudności, ks. proboszcz troszczył się o wygląd kościoła i jego upiększenie. Okazją do tego stała się 100 rocznica ukończenia budowy świątyni, przypadająca w 1944 r. W omawianym okresie wykonano w miejscowej świątyni wiele prac. Odnowiono organy, dodano do nich kolejny głos oraz napęd elektryczny (koszt wyniósł 14 tysięcy złotych). Przebudowano kamienne schody przy wejściu do kościoła oraz przerobiono balustradę przed Wielkim Ołtarzem, dodając jeden stopień, aby wierni mogli swobodnie uklęknąć do przyjmowania Komunii Św. Kamień potrzeby do wymienionych prac przekazał bezpłatnie R. Tegiel, kierownik Kamieniołomu w Miękini. W świątyni przybywały kolejne witraże: Matki Bożej Różańcowej (ufundowany w 1943 r. przez rodzinę Filipowskich i Bujakiewiczów za kwotę 10 tysięcy złotych), Zmartwychwstanie Chrystusa (ufundowany przez rodzinę Marszałków z Czatkowic), Św. Stanisław Kostka (ufundowany przez rodzinę Oświęcimskich) oraz Pan Jezus w Ogrójcu i Chrystus nadaje klucze Św. Piotrowi, ufundowane ze składek parafian. Odnowiono obraz Matki Bożej Lekarki i umieszczono go na bocznym ołtarzyku w Kaplicy. Przerobiono marmurowa figurę św. Antoniego. Zakupiono za kwotę 20 tysięcy złotych rzeźbioną figurę Serca Jezusowego, którą umieszczono w ołtarzu bocznym. Odnowiono kilka starych ornatów. Na cmentarzu parafialnym ks. proboszcz ufundował grobowiec dla duszpasterzy parafii krzeszowickiej. Parafia poniosła też straty, ks. proboszcz zanotował w Kronice parafialnej: o znacznych szkodach wyrządzonych probostwu w inwentarzu żywym i martwym nie warto wspominać – gdyż inni potracili wszystko – natomiast Kościół poniósł wielki ubytek, gdy mu zabrano dwa dzwony sprawione przez parafian w 1933 – oraz sygnaturkę – tę na szczególne zarządzenie p. burmistrza B. Kochańskiego. Dzięki staraniom ks. Morajki i Romana Głowni podjętym u Landkomisarza Helpenstella, został zwrócony największy dzwon pochodzący z 1606 r. i ponownie zawieszony na wieży kościelnej.
Podsumowanie
Lata okupacji przyniosły Krzeszowicom czas szczególnego terroru, strat i dramatycznych zmian w codziennym życiu mieszkańców. Pomimo systematycznej polityki wynaradawiania, represji i brutalnych działań władz okupacyjnych, lokalna społeczność zachowała ducha oporu i solidarności.
Łukasz Skalny
