Muzyka z ekranu, koncert Jurajskiego Kwartetu Smyczkowego

Koncert muzyki filmowej Jurajskiego Kwartetu Smyczkowego, który odbył się w piątek 16 stycznia 2026 roku w Pałacu Vauxhall w Centrum Kultury i Sportu w Krzeszowicach, był wydarzeniem wyjątkowym, nie tylko ze względu na starannie dobrany repertuar, lecz także dlatego, że pozwolił publiczności bliżej poznać zespół.

Sala wypełniła się do ostatniego miejsca, a blisko 150 osób dało się porwać dźwiękom znanych i lubianych melodii filmowych, nagradzając muzyków gorącymi brawami i bisami.

Wieczór rozpoczął się subtelnie, od „Hymne à l’Amour”, by później przeprowadzić publiczność przez muzyczne światy Edith Piaf, Ennia Morricone, Henry’ego Manciniego czy twórców „Piratów z Karaibów”. Program koncertu został ułożony z wyczuciem – nostalgiczne, liryczne tematy przeplatały się z dynamicznymi, pełnymi energii aranżacjami. Dzięki temu występ okazał się atrakcyjny zarówno dla starszych melomanów, jak i młodszych słuchaczy, którzy bez trudu rozpoznawali filmowe motywy, a całość koncertu poprowadzili dyrektor Centrum Kultury i Sportu w Krzeszowicach Jan Bereza oraz jego zastępczyni Anna Dijuk-Bujok.

Na scenie wystąpił Jurajski Kwartet Smyczkowy w składzie: Anna Zdybek i Joanna Patrzyk – skrzypce, Paweł Szeptyński – altówka oraz Agata Błaszczyk-Pasteczka – wiolonczela. Koncert muzyki filmowej był ich pierwszym tak dużym i wymagającym przedsięwzięciem.

Pierwsze skrzypce, Anna Zdybek, to postać, w której wrażliwość artystyczna spotyka się z precyzją nauk medycznych. Pochodzi z Rzeszowa, gdzie już jako siedmiolatka rozpoczęła naukę gry na skrzypcach. Choć zawodowo związała się z kosmetologią estetyczną i dziś pracuje w Krakowie, muzyka nigdy nie zniknęła z jej życia. Po latach przerwy, już na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej, powróciła do instrumentu z nową energią. Jak sama mówi: Muzyka może na chwilę ucichnąć, ale zawsze wraca – dokładnie wtedy, kiedy jest najbardziej potrzebna. To właśnie z jej potrzeby grania i propozycji Pawła Szeptyńskiego narodził się pomysł stworzenia kwartetu.

Drugie skrzypce należą do Joanny Patrzyk, która również pochodzi z okolic Rzeszowa. Do Małopolski sprowadziły ją studia informatyczne na AGH i – jak się okazało – także miłość. Muzycznie kształtowała się w domu, gdzie silne były tradycje rzeszowskiej muzyki ludowej. Skrzypce towarzyszą jej do dziś, choć zawodowo zajmuje się programowaniem i realizuje projekty dla firm z Polski i zagranicy. Po przeprowadzce do Tenczynka dołączyła do Zespołu Pieśni i Tańca „Krakowiaczek” z Grojca, gdzie spotkała przyszłych współtwórców kwartetu. Muzyka zawsze była dla mnie naturalnym językiem porozumienia – niezależnie od tego, czy gram kod, czy gram na skrzypcach – podkreśla.

Sercem kwartetu, łączącym całość brzmienia, jest altówka Pawła Szeptyńskiego. Krakowianin z pochodzenia, od kilku lat mieszkaniec Czernej, naukowiec związany z Politechniką Krakowską, a prywatnie ojciec piątki dzieci. Swoją przygodę z altówką rozpoczął dopiero w czasie studiów, co najlepiej pokazuje, że na muzyczną pasję nigdy nie jest za późno. To on wyszedł z inicjatywą powołania kwartetu i do dziś jest jednym z jego motorów napędowych, godząc działalność naukową, rodzinną i artystyczną.

Partię wiolonczeli wykonuje Agata Błaszczyk-Pasteczka, zawodowo związana z Uniwersytetem Jagiellońskim, wcześniej przez wiele lat pracująca w korporacji. Z wykształcenia inżynier, prywatnie mama i żona. Muzyczne korzenie ma w Dąbrowie Górniczej, gdzie ukończyła szkołę muzyczną I stopnia w klasie wiolonczeli. Po długiej przerwie wróciła do instrumentu, zainspirowana nauką muzyki przez własne dzieci. Współtworzenie kwartetu stało się dla niej spełnieniem marzenia o wspólnym muzykowaniu. Kwartet to dla mnie harmonia nie tylko dźwięków, ale i ludzi – mówi.

Jurajski Kwartet Smyczkowy działa przy Centrum Kultury i Sportu w Krzeszowicach. Próby rozpoczęli w październiku 2024 roku, a po raz pierwszy zaprezentowali się publicznie podczas finisażu wystawy Nikifora w Galerii Vauxhall w czerwcu 2025 roku, wykonując m.in. polskie i łemkowskie melodie ludowe. Koncert muzyki filmowej był dla nich kolejnym krokiem, znacznie trudniejszym technicznie i artystycznie. Tym bardziej cieszy fakt, że publiczność przyjęła ich występ z entuzjazmem. Ten koncert pokazał, że Jurajski Kwartet Smyczkowy to coś więcej niż grupa amatorów spotykających się po godzinach. To zespół ludzi, których połączyła pasja, miejsce i potrzeba wspólnego tworzenia. Jeśli ten wieczór był zapowiedzią dalszej drogi kwartetu, z pewnością warto ją śledzić.

Zdjęcia: Marian Lewicki, Kazimierz Bryniak