Pamięci Pani Profesor Krystyny Skibińskiej (1929 – 2026)
Z głębokim żalem przyjęliśmy wiadomość o śmierci Pani Profesor Krystyny Skibińskiej (1929–2026) – wybitnej nauczycielki wychowania fizycznego, wychowawczyni wielu pokoleń młodzieży Liceum Ogólnokształcącego w Krzeszowicach oraz osoby, która swoją energią, życzliwością i pasją do pracy pozostawiła trwały ślad w pamięci uczniów i współpracowników. W osobistym wspomnieniu Maria Ostrowska przywołuje postać serdecznej koleżanki, przewodniczki pierwszych nauczycielskich doświadczeń i kobiety, której pogoda ducha, talent pedagogiczny oraz umiłowanie turystyki i sportu inspirowały innych przez całe życie.
To był czerwiec 1962 roku, ostatnie dni przed wakacjami. Właśnie ukończyłam studia na Uniwersytecie Jagiellońskim. Przyjechałam wtedy, po raz pierwszy w życiu, do Krzeszowic, by spotkać się z Panią Dyrektor Liceum, w którym od września miałam rozpocząć pracę, uczyć języka polskiego. Do budynku szkoły wędrowało się wtedy przez okalający go park, należący do Liceum. Po prawej stronie było boisko sportowe. W pewnym momencie przeżyłam olśnienie. Na wyłaniającym się z zieleni drzew boisku cala żeńska część szkoły przygotowywała się do pokazu gimnastycznego – białe tuniczki, białe podkolanówki, białe tenisówki. I wielkie obręcze. Na czele piękna, młoda nauczycielka wychowania fizycznego. Była to, jak się okazało, moja przyszła serdeczna koleżanka, Krysia Skibińska, a urocze dziewczęta – przyszłe uczennice. Ten zachwycający widok pozostał w pamięci, w jakiś magiczny sposób oswoił moje lęki związane z początkiem nauczycielskie pracy. To zawdzięczam Krysi.
Za dwa tygodnie kolejne spotkanie z Krysią. Pani Alma Trzebicka, dyrektorka krzeszowickiego Liceum wysłała mnie na dwutygodniowy obóz wędrowny. Kierowniczką była Krystyna Skibińska, ja – Jej zastępczynią, ale właściwie w pewnym sensie praktykantką, bo żadnego doświadczenia w tej dziedzinie nie posiadałam. 1 lipca miałam się stawić na Dworcu Głównym w Krakowie. Byłam punktualnie. Na peronie zobaczyłam uroczą gromadkę – dwadzieścia licealistek i znaną mi już z widzenia Krysię. Tak wyglądało spotkanie z moim pierwszym obozem wędrownym. Przeprowadziłam ich w krzeszowickim Liceum w sumie siedemnaści. Ale to ten pierwszy zachęcił mnie do wędrowania z młodzieżą, to był początek nie tylko obozów, lecz także licznych zlotów, rajdów dziennych i nocnych, wszystkiego, co łączy się z turystyką. Wtedy to była cudowna i w sumie niełatwa trasa. Beskid Sądecki Pieniny i Tatry. Z plecakami, z tamtych lat, kultowymi już potem pionierkami, spaniem w zbiorowych salach w górskich schroniskach albo w gospodarskich stodołach, na pachnącym latem sianie. Były to czasy spartańskie, ale jakże urocze. Krysia to wszystko ogarniała, z wdziękiem i niezmienną pogodą ducha A ja z pokorą obserwowałam, jak się to robi. Mój podziw nie miał granic.
Niezwykle ważne były odwiedziny w drodze. Całym obozem, co istotne, spotkaliśmy się ze spędzającymi lipiec, pod opieką Babci, w maleńkiej wiosce, dziećmi Krysi, 6 – letnią Magdą i 3 -letnim Wojtkiem. Jakaż to była radość. Potem, w Czorsztynie, odwiedziłyśmy obóz harcerski, na którym przebywały młodsze siostry naszych licealistek. Wreszcie Poronin, Harenda, Muzeum bliskiego mi wybitnego poety Młodej Polski, Jana Kasprowicza. Powitała nas Jego ukochana żona, Marusia. Z dumą przyjęłyśmy Jej zachwyt nad naszą polonistyczną wiedzą.
Wracałyśmy z obozu z radością zdobywczyń górskich szczytów, melodią śpiewanych wieczorami piosenek, wspomnieniem nawet drobnych, jednak ważnych przygód i różnych życiowych refleksji.
Krystyna Skibińska uczyła wychowania fizycznego w Liceum Ogólnokształcącym w Krzeszowicach w latach 1953 – 1972.W trudnych warunkach, bez sali gimnastycznej w szkole, osiągała znakomite wyniki w swej pedagogicznej pracy. Jej uczennice zajmowały czołowe miejsca w rywalizacji sportowej na zawodach powiatowych i wojewódzkich. Miała, realizowane z pasją, pomysły na prowadzenie atrakcyjnych zajęć w tak skomplikowanej sytuacji lokalowej, świetne relacje z uczennicami. Fascynowała urokiem osobistym, radością życia.
Kiedyś, na jednym z rocznicowych Zjazdów, absolwenci naszego Liceum przyznawali swoim ,szczególnie ulubionym nauczycielom, czerwone serduszka. Najwięcej otrzymała Pani Profesor Krystyna Skibińska.
Koleżanka z pokoju nauczycielskiego, Pani Profesor Marianna Dudek, napisała w mailu przed kilkoma dniami – „Była Krysia uosobieniem życiowej energii i życzliwości dla wszystkich: dla koleżeństwa, dla uczniów i dla wszystkich ludzi i pozostanie w naszej jasnej, uśmiechniętej pamięci”.
Tekst: Maria Ostrowska
Zdjęcie: Stanisław Matusik
