Z tradycją mi do twarzy

Tak nazywa się projekt realizowany w tym roku przez Koło Gospodyń Wiejskich w Zalasiu, dzięki grantowi finansowemu otrzymanemu w konkursie ogłoszonym przez Powiat Krakowski „Koła Gospodyń Wiejskich – odnajdywanie tradycji”.

W sobotę 18 października w Miejscu Integracji Społecznej „Pozytywka” w Zalasiu odbyło się spotkanie „Po nasymu, po zolejsku”. Wśród gości, którzy skorzystali z naszego zaproszenia, byli między innymi: burmistrz gminy Krzeszowice Wacław Gregorczyk z małżonką, dyrektor Wydziału Promocji i Współpracy Starostwa Powiatowego w Krakowie Małgorzata Zięć, koleżanki z KGW Frywałd, panie z Klubu Seniora działającego przy Stowarzyszeniu „Amonit” i inni, którzy z sympatią patrzą na naszą działalność.

Chciałyśmy przedstawić materialny rezultat naszego projektu, gorsety pięknie odszyte i ozdobione na wzór tych starych i zabytkowych, przechowywanych z szacunkiem głęboko w szafach cennych pamiątek po mamach, babciach, ciotkach. Jeden z tych gorsetów jest nawet opisany w publikacji „Stroje krakowskie. Historie i mity”, wydanej przez Muzeum Etnograficzne w Krakowie. Gorsety, które mogłyśmy zaproponować do odszycia w projekcie, były wykonane (co dla nas bardzo ważne) w naszej wsi, przez tutejsze kobiety. Niestety jeden gorset okazał się niemożliwy do wykonania: nie można było znaleźć odpowiednich tasiemek i pasmanterii do ozdobienia, ponieważ dziś już nikt takich nie produkuje. Z projektu powstały trzy gorsety na rozmiar „dorosły” oraz jeden dla młodej dziewczyny. To właśnie dla niej skompletowałyśmy cały strój – piękną bluzkę ozdobioną białym haftem (też według zabytkowego wzoru), spódnicę z zapaską, buty i inne dodatki.

Spotkało nas wielkie szczęście, bo dołączyła do nas w tym projekcie szesnastoletnia Zosia Mach, prywatnie wnuczka koleżanki z koła. Nie dosyć, że pięknie się w tym stroju prezentuje,
to jeszcze pięknie tańczy i jest prawdziwą ozdobą naszych wydarzeń. Temat spotkania „Po nasymu, po zolejsku” oznaczał, że będzie o naszej wsi. I było! Była opowieść o garncarstwie w Zalasiu – w „godce” i w „śpiewce”. Była scenka o obyczaju wianowania garncarskiej córki przez garncarskie majstrowe. Były piosenki z naszej wsi śpiewane gwarą i zaproszenie do wspólnego ich wykonania. Przygrywali nam wspaniali muzykanci, panowie Ireneusz Młynarczyk i Marian Lewicki. To oni sprawili, że czuliśmy się jak na porządnym garncarskim weselu. Na stole zaś pojawiły się swojskie wyroby i tradycyjne weselne dania.

Oczywiście zatańczyła również Zosia i to dwa razy: najpierw jako Gorcorecka (w prywatnym dziewczęcym stroju), a potem, po wywianowaniu przez garncarskie majstrowe, w stroju młodej Krakowianki. Zosia tańczyła do piosenki:

„Wiejska dziewczyna w swym wiejskim stroju
Najładniej wygląda w świecie…”

W swoim tańcu prezentowała wszystkie elementy swojego stroju i było to nie dość, że piękne
i pełne wdzięku, to jeszcze stanowiło część naszego opowiadania o tradycji, której ważny element stanowi strój. Dzięki temu projektowi możemy pokazać współczesnym mieszkańcom troszkę urody życia dawnego Zalasu.

Tekst: przewodnicząca KGW Zalas, Teresa Wawer-Głuch