Podział Europy na przełomie XIX i XX w. na dwa wrogie bloki militarne sprawił, że każdy lokalny konflikt mógł w krótkim czasie przerodzić się w wojnę powszechną.
Iskrą zapalną stał się zamach w Sarajewie 28 czerwca 1914 r. Austriacki następca tronu, arcyksiążę Franciszek Ferdynand, został zastrzelony przez serbskiego nacjonalistę. Władze Austro-Węgier postanowiły wykorzystać tę tragedię, by osłabić i upokorzyć niebezpieczną dla siebie Serbię. Przy pełnym poparciu Niemiec wystosowały 23 lipca ostre ultimatum, a pięć dni później wypowiedziały jej wojnę. Wydarzenia potoczyły się lawinowo: 30 lipca Rosja ogłosiła mobilizację w obronie Serbii, 1 sierpnia Niemcy wypowiedziały wojnę Rosji, a dwa dni później – Francji. 4 sierpnia do wojny przystąpiła również Wielka Brytania. W ten sposób konflikt, który zaczął się na Bałkanach, objął całą Europę.
W latach 1914–1918 mocarstwa zaborcze zmobilizowały setki tysięcy Polaków. Austro-Węgry powołały pod broń w Galicji 1,4 mln osób, Niemcy na ziemiach zaboru pruskiego około miliona, a Rosja w Królestwie Polskim niespełna 600 tys. Łącznie nawet 2 miliony Polaków znalazło się w obcych armiach, zmuszonych do wzajemnej walki i przelewania krwi za sprawy, które nie były ich własnymi. Tragedia ta pochłonęła ogromne ofiary – z ziem polskich w armii rosyjskiej poległo ok. 55 tys. żołnierzy, w niemieckiej 110 tys., a w austro-węgierskiej aż 220 tys. Wojna przyniosła jednak nie tylko straty ludzkie, lecz również olbrzymie zniszczenia materialne. Walki toczyły się na obszarze niemal całej Galicji, całego zaboru rosyjskiego i części ziem pruskich. Zniszczono ponad połowę mostów, niemal dwie trzecie dworców kolejowych, a także spalono blisko 1,9 mln budynków, głównie wiejskich. Do tego dochodziły straty pośrednie – brak rąk do pracy, niedostatek inwentarza oraz nawozów sztucznych, co doprowadziło do drastycznego spadku powierzchni zasiewów i wydajności rolnictwa. Wojna światowa stała się więc dla ziem polskich czasem głębokiego dramatu – nie tylko ludzkiego, ale i gospodarczego, którego skutki odczuwano jeszcze przez wiele lat.
Udział mieszkańców Ziemi Krzeszowickiej w walkach o niepodległość
Mieszkańcy Ziemi Krzeszowickiej od zawsze brali czynny udział w ważnych dla kraju wydarzeniach. Nie zabrakło ich również w walkach o niepodległość. W 1913 r. została utworzona w Krzeszowicach 33 Polska Drużyna Strzelecka. W sumie w okolicy działało 15 Drużyn Strzeleckich i 2 Drużyny Bartoszowe. W połowie sierpnia 1913 r., po zdaniu egzaminu podoficerskiego, pełniący funkcję komendanta obwodu Władysław Brunne (ps. „Selim”) został mianowany plutonowym, natomiast bracia Eugeniusz (ps. „Achmed”) i Rafał (ps. „Kirem”) Wojtychowie – podoficerami sekcyjnymi. Wielu Strzelców zaciągnęło się następnie do Legionów. Wstąpili do nich m.in.: bracia Antoni i Józef Andrzej Teslarowie, Andrzej Kulczycki, Józef Łuczyński, Zygmunt Mitka, Ignacy Baran, Mieczysław Arabski, Piotr Korbiel, Alojzy Kaczmarczyk, Józef Klocek, a także bracia Józef, Ignacy i Karol Hniłkowie. Do Drużyn Strzeleckich werbowali Siodłak i Lazarewicz, a ćwiczenia i manewry w lesie koło Czatkowic prowadził Wężyk-Grudziński z Krakowa. Wiele dla sprawy uczynili także Alojzy Kaczmarczyk i Józef Klocek.

Z początkiem sierpnia 1914 r. rozpoczął się ruch mobilizacyjny. Komenda miejscowa w Krzeszowicach utrzymywała łączność z Komendą Główną w Krakowie, rozsyłając odezwy i wezwania mobilizacyjne dla Drużyniakow i Strzelców. Ponieważ już 31 lipca cesarz Franciszek Józef I ogłosił mobilizację, do miejscowości przyjeżdżały również komisje werbunkowe do c.k. armii. Jeszcze z początkiem 1913 r., na żądanie ówczesnego kpt. Józefa Rybaka, oficera sztabowego Haust Kundschaft Stelle (Głównego Ośrodka Wywiadowczego), zostało przydzielone strzelcom 3000 karabinów, 300 kg ekrayztu i 2000 koron. Karabiny w liczbie 50-100 sztuk umieszczone zostały w posterunkach w Trzebini, Krzeszowicach, Chrzanowie i Skawinie. Dodatkowo przesłano broń dla Landszturmu ( Pospolitego Ruszenia). Na początku sierpnia Krzeszowice stały się punktem zaopatrzenia w broń. Według ustnych przekazów broń ta została zmagazynowana w pałacu Vauxhall, będącym siedzibą administracji dóbr hr. Potockich. 6 sierpnia 1914 r. przybył do Krzeszowic komendant Józef Piłsudski. Tu odbyła się częściowa reorganizacja oraz uzbrojenie. Jak trudne i ciężkie były to dni, jakie problemy powodował brak broni, czy amunicji może świadczyć list wysłany właśnie 6 sierpnia z Krzeszowic przez Józefa Piłsudskiego do kpt. Józefa Rybaka: Nie jest dobrze Panie Kapitanie. Przed chwilą, gdy ogłosiłem, że ludzie mają wziąć werndle miałem bunt. Z 36-48 ludzi natychmiast uznało siebie za oszukanych i dzięki tylko energii moich pomocników i mojemu wpływowi udało się to przeciąć. Teraz się dowiaduję od człowieka posłanego po broń, że i werndle są zdefektowane – nie mają bagnetów ani rzemieni do noszenia. Jeśli tak dalej pójdzie […] zostanie się 3-4 ludzi silniejszych. […] Naturalnie, że takie niedokładności […] muszą mnie opóźniać i zmuszają czas tracić na te rzeczy, które wcale dla pracy tej nie są potrzebne. J. Piłsudski miał kwaterę w stajniach angielskich, należących do rodziny Potockich, gdzie znajdowały się również pokoje reprezentacyjne. Po wyjeździe J. Piłsudskiego, wieczorem, w kierunku Kielc wymaszerowała pierwsza grupa ochotników, głównie członków Drużyn Strzeleckich, w sile około 600 osób. Oddział prowadził Mieczysław Norwid-Neugebauer. Piłsudski wrócił do Krzeszowic następnego dnia, po czym wyruszył do Kielc. 8 sierpnia przybyły do Krzeszowic z Zatora przez Czernichów kompanie: 9, 10, 11 i 12 (dowódcy: Włada, Stary, Orlicz, Prot), po noclegu wymaszerowały do Paczóltowic i Racławic, następnie do Skały i Miechowa. 8 sierpnia z Krakowa przywieziono samochodami ulotki zawierające informacje o utworzeniu w Warszawie Rządu Narodowego. Mieszkańcy Krzeszowic przyjęli tę wiadomość jako prawdziwą. 12 sierpnia wymaszerowała kompania obwodu krzeszowickiego, licząca 120 ludzi. Prawdopodobnie razem z tą kompanią wymaszerowała 4 kompania pod dowództwem Mariana Januszajtisa-Żegoty.
O udziale mieszkańców opisywanego terenu w walkach o niepodległość Polski, informował władze centralne w marcu 1938 r. pełniący obowiązki burmistrza Krzeszowic, Adam Bogacki: Zarząd miejski w Krzeszowicach oświadcza, że miasto Krzeszowice w czasach zaborczych było kolebką ruchu niepodległościowego, w czasie wielkiej wojny odznaczało się wybitną pracą niepodległościową, a obecnie jest nadal miastem skupiającym mozolną pracę nad utrwaleniem niepodległości.
Powyższe oświadczenie popieramy następująco:
- W 1912 r. na zew Wielkiego Marszałka Polski Józefa Piłsudskiego, utworzona została w Krzeszowicach Drużyna Sokoła polowa, naste pniem Związek Strzelecki i Drużyny Strzeleckie. Tu utworzona została Komenda Obwodu Związku i Drużyn Strzeleckich, obejmując powiaty sądowe: Krzeszowice, Chrzanów, Zator, na czele której stanął Ob. Karol Kościesza Lazarewicz.
- W 1914 r. Komenda Obwodowa Związku i Drużyn Strzeleckich w Krzeszowicach wysłała około 8 Oddziałów Strzeleckich w pole do Legionów Polskich i szczyciła się tem, że pierwszy Odział wyprowadził z Krzeszowic osobiście Marszałek J. Piłsudski, zaś drugi Odział jako Nr. III Baonu nieco później wyruszył pod wodzą Marszałka Śmigłego Rydza, dalszy pod komendą Sarmata Szyczłowskiego Mikołaja i innych, a nasi strzelcy skupiali się głównie w kompaniach por. Zosika i Sarmata.
- W bitwach pod Kielcami poległ kwiat młodzieży strzeleckiej z Krzeszowic.
- Miasto Krzeszowice szczyci się tem, że w jego murach w ciężkich chwilach walki o wolność mieszkał Pierwszy Marszałek J. Piłsudski i Marszałek E. Rydz-Śmigły, a lista poległych i odznaczonych w boju synów Krzeszowickich jest wielka naszą dumą.
- W chwili przełomowej miasto Krzeszowice znacznie przyczyniło się do akcji rozbrojenia armii zaborczej, stwarzając Milicję pod komendą mjr. s.s. Selima Brunne Władysława i mjr. s.s. Hniłki, zbierając pieniądze, odzież, broń, żywność, werbując ochotników i wysyłając to wszystko na front, ku pomocy walczącym jeszcze Ochotniczym oddziałom.
- W „Instytucie Marszałka Józefa Piłsudskiego dla badania najnowszej historii Polskiej w Warszawie” – złożone są wszelkie dowody ruchu i pracy niepodległościowej miasta Krzeszowic.
- Obecnie miasto Krzeszowice pracuje intensywnie nad utrwaleniem niepodległości i skupia na swym terenie wszelkie Związki niepodległościowe, jak legionowe, strzeleckie, L.O.P.P., L.M.K., T.S.L, Zwiazek pracy obyw. Kobiet i wiele innych.
Czas I wojny światowej
Krzeszowice znajdowały się na uboczu działań frontowych I wojny światowej. Mimo to ich mieszkańcy nie mogli czuć się bezpiecznie. 14 września 1914 r. w miejscowości wybuchła straszna panika! Mieszkańcy Krzeszowic, z obawy przed inwazją wojska rosyjskiego do Krzeszowic, uciekają w popłochu na Śląsk, do Wiednia, Sącza, Nowego Targu itp. Hrabina Potocka z dziećmi i dworem umknęła do Ordan. To samo uczynili Henoch i Mikucki [urzędnicy dóbr Potockich] oraz wszyscy oficjaliści. Krzeszowice opustoszały, niewielu nas już pozostało. Towarzystwo Zaliczkowe zamknięte!
Jedyną większą bitwę stoczono na północ od wioski w listopadzie 1914 r. Jej opis zamieszczono kronice parafialnej: Lewą stronę litery U tworzyły wojska pruskie na linii od Częstochowy wzdłuż Pilicy i Szreniawy aż do Łodzi – pod wodzą jenerała Hindenburga. Prawą stronę litery U tworzyły wojska austryackie wzdłuż Olkusza, Szklar, Bębła, Przegini, Racławic aż do Kocmyrzowa – pod dowództwem jenerała Dankla. Główna kwatera sztabu była w Będzinie, dokąd przybył cesarz Wilhelm. Na tej linii bojowej rozpoczęła się kanonada dnia 8 listopada. Kanonada grzmiała dzień i noc z krótkim przestankiem. W czasie kanonady dzwoniły szyby w kościele chwilami tak głośno, że odmawiania litanii było mało co słychać. Panika ludności rosła z każdą godziną. Krzeszowice poczęły się wyludniać. Mężczyźni po kilku dniach paniki jakby wymarli. Z linii bojowej nad Krzeszowicami poczęli pojawiać się ranni na stacyi kolejowej Krzeszowice. Najkrwawsza bitwa była pod Bębłem dnia 24 listopada. Tego dnia przywieziono z pola bitwy do Krzeszowic rannych o godzinie 11 w nocy na 60 wozach. Ciężko rannym udzielał ks. Józef Slosarczyk, proboszcz, Św. Sakramentów do godziny 2 po północy. Następnie przez osadę przeszła armia gen. Dankla. Wchodzący w jej skład węgierscy honwedzi dali się ludności miejscowej we znaki. Grabili i plądrowali mieszkania. W Kronice parafialnej zanotowano informacje o tych wydarzeniach: W tym też czasie zaszedł fakt, który obudził rozczarowanie pomiędzy ludnością tutejszą. Przez Krzeszowice przeszła krociowa armia jenerała Dankla. Z tą armią przybyło do Krzeszowic pięć pułków honwedów na koniach. Ci Hunowie węgierscy myśleli widocznie, że wjechali do Azyi. Wtoczyli się do stodół i domów gwałtem. W domach rabowali co się dało: niemłócone zboże, koniczynę, siano, drób i bydło. Plądrowali mieszkania. Na dziedzińcu pałacu Hr. Andrzejowej Potockiej urządzili sobie rzeźnię, plądrowali salony, szafy, itd. Na wsi gwałcili niewiasty i dzieci. Na pytanie Ks. Proboszcza „dlaczego zabieracie mi gwałtem zboże w stodole?” – Odpowiedział rotmistrz honwed: Ks. Proboszcz robi nam trudności. Słyszałem głos w kościele: „Boże poszlij kozaków, żeby nas od Węgrów uwolnili. Tu ze wstydem wyznaję, doszło do tego, że pobili ks. Proboszcza o godz. 11 w nocy, dlatego, bo bronił sługi przed zbezczeszczeniem. Po pobiciu Ks. Proboszcza odbył się sad przy kościele wobec Honwedów i jenerała Nagy. Przebaczyłem honwedowi i wyprosiłem go od kary śmierci, ale przykra pamięć pozostała, że to zrobili nasi obrońcy Austryi.

Stanisław Polaczek, kierownik miejscowej szkoły, zanotował w swoim „Pamiętniku”: Przez Krzeszowice płynie ku zachodowi tren armii Dankla. Wojsko zajmuje sale szkolne. […] Wojsko zajęło wszystkie domy i stodoły. W sklepach wysprzedano w zupełności artykuły żywnościowe. Daje się odczuć brak pieczywa, mięsa, tytoniu, papierosów i cygar. Na obsianych oziminą polach biwakują furgony i palą ognie. Na podwórzu szkolnym, tuż przed oknem mojego sypialnego pokoju stanęły polowe piekarnie, w których żołnierze wypiekają przez całą chleb, nucąc smutne pieśni. Niedobitki armii, wynędzniali i wygłodniali wloką się powoli za trenem, prosząc z płaczem o kawałek chleba…Rozpacz! Kto bez wzruszenia słuchać może płaczu żołnierza, który ze wstydem prosi o chleb? Z rozporządzenia Starostwa urzędy: poczta, sąd, urząd podatkowy, notariat, zabezpieczają księgi i fundusze, jakkolwiek toku urzędowania nie przerywają. Rodziny masowo opuszczają Krzeszowice. […] Komunikacja z Krakowem przerwana. […] Żołnierze, których po przyjacielsku się traktuje, kradną, co im pod rękę wpadnie. Wczorajszej nocy [11 listopada 1914 r.] dopuszczali się okropnych nadużyć. Straszne! Straszne! Ludzie stają się dzikimi zwierzętami!! To są wychowankowie wojny! […] Lud wznosi do Boga błagalne modły o jak najrychlejszą inwazję wojska rosyjskiego, które jedynie mogłoby ukrócić bezprzykładną w dziejach wojny swawolę honwedów. To, czego dzisiejszej nocy dopuszczali się, przechodzi okropnością wszystko, co kiedykolwiek czytało się o czynach i zbrodniach nieprzyjacielskich w obcym kraju. […] Z rana cisza, jak przed wielką burzą. Na rynku kilka zaledwie osób. Pustka! Pustka! Ach, jak straszliwa pustka! […] Konnica biwakuje na plantacjach [plantach], które już dzisiaj przedstawiają obraz okropnego spustoszenia. Ustają wszelkie prawa obywatelskie, a panuje wszechwładnie jedno tylko prawo – prawo wojenne, które niczym innym nie jest, jak bezprawiem. […] Ruina gospodarstwa. […] Nocy dzisiejszej [15 listopada 1914 r.] stała kwaterą w budynku szkolnym tzw. „Kanonierungswache” złożona z 6 honwedów i 6 kanonierów. Z Krzeszowic nie wypuszczano nikogo. Za najmniejsze nieposłuszeństwo straż ta miała prawo i obowiązek strzelać. Za gwałty i rabunki rozstrzelano 6 honwedów.
Pierwsze decyzje związanie z odzyskaniem niepodległości
Lata 1914-1918 to okres dotkliwej nędzy, która zaczęła ogarniać całą społeczność lokalną. Wprawdzie, jak wspomniano wyżej, w Krzeszowicach nie było bezpośrednich działań wojennych, ale zakłady przemysłowe i kopalnie zostały zmilitaryzowane i poddane pod zarząd wojskowy. Znacznie zwiększyła się ich produkcja kosztem intensywności pracy robotników. W zakładach przemysłowych zatrudniani byli także jeńcy, np. przez Administrację dóbr hr. Potockich. Oprócz strat materialnych, pożoga wojenna spowodowała wzrost śmiertelności mieszkańców opisywanego terenu. Wpływ na to miało wiele czynników: przeżycia wojenne, choroby, trudności aprowizacyjne, a przede wszystkim epidemie tyfusu, ospy i grypy tzw. hiszpanki. Dla mieszkańców wyznania rzymsko-katolickiego najtragiczniejszym był 1918 r., kiedy to w parafii zmarły 94 osoby (w pierwszym roku wojny, 1914, był 65 zgonów). W tym samym roku zanotowano również najniższą liczę chrztów – 66 osób. Po raz pierwszy w XX w. liczba zgonów w parafii była wyższa od liczby urodzonych (o 28).
W Krzeszowicach 17 października zwołano nadzwyczajne posiedzenie Rady gminy z powodu proklamowania wolnej, niepodległej Polski przez Radę Regencyjną w Warszawie, a naczelnik gminy, Bronisław Janicki, wygłosił podniosłe przemówienie: Nadeszła dla nas wielka chwila, chwila epokowa, bo oto przed kilkoma dniami, tj. 7 bm. [7 października 1918 r.] Najdostojniejsza Rada Regencyjna w Warszawie ogłosiła uroczyście utworzenie niezawisłego i niepodległego Państwa Polskiego. Od tego dnia jesteśmy zatem wolnym, samodzielnym narodem! Prysnęły okowy, które przez 100 lat przeszło krępowały nasze najświętsze uczucia religijne i narodowe, otrzymaliśmy to, o co przodkowie nasi przelewali krew swoją i skropili nią obficie nie tylko ojczystą ziemię, ale i dalekie krainy Sybiru. I oto Bóg Wszechmogący sprawił, że krew ta, niewinnie przelana, niewiast i sierot polskich, wydała owoce. Fakt ten przejmuje serca nasze tak wielkim uczuciem radości, że trudno określić to słowami. […] Niechże i nasza skromna Rada gminna imieniem tutejszych mieszkańców przyłączy się do ogólnego chóru rodaków naszych na wszystkich ziemiach polskich, a ze słowami podzięki Wszechmocemu za odzyskanie ojczyzny naszej wznieśmy okrzyk: Niech żyje zjednoczona i niepodległa Polska.
Równocześnie naczelnik postawił wniosek, aby Rada gminna w Krzeszowicach wyraziła Najdostojniejszej Radzie Regencyjnej w Warszawie wyrazy czci i hołdu oraz gorące życzenia, aby dalszą, mądrą i skuteczną pracą prowadziła ojczyznę naszą do pełnego rozwoju i sławy.
Stanisław Polaczek odnotował wówczas w kronice szkolnej: O Roku Pański – błogosławiony. Szczęśliwy, kto cię dożył! Jak żal nam tych, którzy już nie żyją, nie doczekawszy tych doniosłych chwil. Nad grobem Polski, w którym złożyło ją przed półtora wieku trzech zaborczych sąsiadów – zajaśniało już słońce zmartwychwstania. Polski Orzeł biały zrzucił kajdany i uleciał w przestworze wolności, a naród polski wznosi wzrok ku górze i radując się patrzy z ufnością w lepszą przyszłość, ku której tęsknił od lat blisko stupięćdziesięciu.
Uroczyste obchody odzyskania niepodległości miały miejsce 27 października 1918 r. W krzeszowickim kościele parafialnym odprawiono okolicznościowe nabożeństwo, a następnie sformowano pochód, który udał się na rynek, gdzie odbyły się manifestacje. Miasteczko zostało udekorowane flagami w barwach narodowych. Z urzędów usunięto portrety pary cesarskiej, a na ich miejscu zawieszono polskie orły. Czterech młodych ludzi: Ernest Bathelt, Stanisław Datoń, Stanisław Duda, Eugeniusz Namysłowski przygotowało drabiny, obcęgi i młotki. Odczekawszy do wieczora rozpoczęło akcję, zrzucono godła z budynków gminy, sądu, komory celnej. Pod uderzeniami młotka padł porcelanowy orzeł [austriacki] na budynku notariusza. Wmurowany w ścianę w Kasie Zaliczkowej orzeł nie poddawał się. Rozbito więc emalię. Pozostał jedynie orzeł na żandarmerii. Śledztwo nie wykryło sprawców, mimo że trzej żandarmi pilnujący porządku publicznego orientowali się w sytuacji.
Z programów szkolnych usunięto naukę języka niemieckiego (w klasie III i IV) oraz historię cesarstwa austro-węgierskiego. 3 listopada, po nabożeństwie, władze gminy poinformowały mieszkańców o powstaniu rządu polskiego – Polskiej Komisji Likwidacyjnej, któremu „winniśmy posłuszeństwo”. Zorganizowano komitet obywatelski, którego zadaniem było utrzymywanie stałego kontaktu pomiędzy gminą a starostwem i PKL. W niepodległej już Polsce Krzeszowice uroczyście obchodziły 6 sierpnia 1919 r. piątą rocznicę wymarszu Pierwszej Kompanii Kadrowej. Powołany został komitet obchodów w następującym składzie: Stanisław Krókowski, dr Stanisław Makowski, ks. Wiktor Klimek i Stanisław Polaczek, a Rada gminy uchwaliła: nazwać ulicę, którą kroczyli pierwsi legioniści ulicą Legionów, tj. drogę ku Czatkowicom i plac w rynku Placem Józefa Piłsudskiego.
Nasi bohaterowie
Mieszkańcy w różny sposób angażowali się w walki o granice tworzącego się państwa. Wielu młodych mężczyzn wyruszyło na front. W wojnie polsko-sowieckiej uczestniczyli m.in.: ppłk Emanuel Jakubiczka, ppłk piechoty dr Antoni Hniłko, mjr saperów inż. Ignacy Hniłko, kpt. piechoty Karol Hniłko. Na tablicy pamiątkowej umieszczonej w przedsionku krzeszowickiego kościoła znajdują się nazwiska poległych: Ignacy Baran, Stanisław Bigaj, Jan Ferfecki, Jan Kentner, Franciszek Kupczyk, Michał Molik, Jan Zimoląg. Miejscowy katecheta, ks. Zygmunt Mieszkowski, w sierpniu 1920 r. zgłosił się jako ochotnik do frontowej służby wojskowej w charakterze kapelana. Mimo ogromnych trudności finansowych i szczupłych dochodów władze gminy płaciły daninę na rzecz wojska.
Mieszkańcy Krzeszowic w czasie walk o niepodległość dali świadectwo odwagi i niezłomności. Wielu z nich oddało życie w walce o wolną Polskę, inni wspierali Legiony i działalność niepodległościową. Ich poświęcenie na trwałe wpisało Krzeszowice w historię drogi ku niepodległości. Choć miasto znalazło się na uboczu głównych działań frontowych, jego mieszkańcy aktywnie angażowali się w działalność niepodległościową. Wielu z nich oddało życie w bitwach o wolną Polskę, inni pracowali na rzecz lokalnej społeczności, wspierając tworzenie zrębów odradzającego się państwa.
Łukasz Skalny
Publikacja powstała w ramach projektu „Do Niepodległej” realizowanego przez Centrum Kultury i Sportu w Krzeszowicach, którego Partnerem jest Kraków Airport.



