SPOTKANIE W DZIWNYM OGRODZIE
20 czerwca 2026 roku w Siedlcu koło Krzeszowic miał miejsce doroczny Dzień Otwarty Pracowni Siek Art. Od kilku lat pod koniec czerwca w pracowniach artystycznych rodziny Siek organizowane jest spotkanie poświęcone pamięci Jana Sieka, artysty rzeźbiarza zmarłego w 2018 roku. Był absolwentem krakowskiej ASP, a później profesorem tejże uczelni. W swoim życiu stworzył wiele spektakularnych dzieł o tematyce zarówno świeckiej jak i sakralnej: pomniki, rzeźby monumentalne i kameralne, figury świętych, płaskorzeźby na drzwiach kościołów i przepiękne drogi krzyżowe. Jest też znany z odtworzenia posągu św. Barbary oraz postaci hutników z krakowskiej AGH, zniszczonych przez Niemców.
Cała rodzina to uzdolnieni plastycy: żona, nestorka rodu, Teresa Siek-rzeźbiarka oraz dzieci: Anna, Zofia, Maria, Jacek, Wojciech i Andrzej. Uprawiają różnorodną twórczość plastyczną: malarstwo, grafikę, rzeźbę, konserwację dzieł sztuki. Już trzecie pokolenie dołączyło do rodziców i dziadków-córka Anny Wiktoria ukończyła wydział grafiki na ASP, oprócz tego kilkoro młodych kształci się muzycznie, m.in. wybitnie utalentowana harfistka Cristina Siek, córka Wojciecha.
W czasie dnia otwartego, kiedy przybywają nie tylko znajomi i rodzina pracownie i czarowny ogród z dwoma stawami, w którym Józef Mehoffer namalował słynny obraz ,,Dziwny ogród” są dostępne dla każdego. Oprócz możliwości podziwiania prac plastycznych można też posłuchać koncertów w wykonaniu zaproszonych muzyków. W tym roku zagrali i zaśpiewali: Joanna Kurdziel-Zając, wiolonczelistka i suczystka, Adam Zając, organista, Klaudyna Szewczyk i Marek Maksim, akustyczny duet-wokal i piano który w subtelny i pełen emocji sposób interpretuje utwory z gatunków jazz, pop, folk i rock oraz gitarzysta Robert Dobry, który zaprosił gości do wspólnego śpiewania znanych i lubianych piosenek. W aurze tajemniczości i grozy jak co roku, późnym wieczorem, odbył się performans Andrzeja Sieka ,,Ogień i woda”.
Jako, że byłam tylko na jednym wydarzeniu muzycznym opiszę właśnie to. W samo południe po deszczowym poranku nagle rozpogodziło się niebo i słuchacze wypełnili salę w której odbywają się koncerty. Usłyszeliśmy dwoje artystów- Joannę Kurdziel-Zając grającą na wiolonczeli barokowej i suce biłgorajskiej oraz jej męża Adama Zająca-organistę. Na wiolonczeli barokowej, która jest ,,starszą krewną” wiolonczeli współczesnej z towarzyszeniem basso continuo zabrzmiały sonaty A. Vivaldiego i M. Corrette. Natomiast więcej uwagi chcę poświęcić suce biłgorajskiej, która coraz częściej pojawia się w salach koncertowych, robiąc prawdziwą furorę. Tak naprawdę nie wiadomo jaka jest geneza instrumentu. Pierwsze wzmianki pochodzą z XIX wieku z Kocudzy na Lubelszczyźnie, nie zachował się jednak żaden egzemplarz. Na szczęście zachowała się akwarela Wojciecha Gersona, na której dokładnie przedstawił wygląd instrumentu, wymiary i postać grającego na nim człowieka, z charakterystycznym sposobem trzymania i pozycją smyczka. Stąd wniosek, że Gerson miał okazję osobiście zetknąć się z instrumentem. Skąd więc po tylu latach, skoro wszelki ślad po nim zaginął nagle takie zainteresowanie? Pod koniec XX wieku właśnie w oparciu o akwarelę Gersona suka biłgorajska została zrekonstruowana przez Zbigniewa Butryna, Andrzeja Kuczkowskiego i prof. Marię Pomianowską. Odtworzenia sposobu gry podjęli się niezależnie od siebie Zbigniew Butryn i prof. Maria Pomianowska. Zwłaszcza prof. Maria Pomianowska ma ogromne zasługi w popularyzacji i wskrzeszeniu instrumentu, który jest już rozpoznawalny na całym świecie. Warto jeszcze wspomnieć o sposobie gry na suce. Choć z wyglądu przypomina skrzypce, gra się na niej w pozycji pionowej, podobnie jak na wiolonczeli i stosuje się technikę paznokciową tzn. struny są skracane nie przez nacisk opuszkami z góry, lecz przez boczny nacisk paznokciem. I mimo, że jak wspomniałam wzmianki o tym konkretnym instrumencie pojawiają się w XIX wieku to już w XVI wieku tę technikę charakterystyczną dla terenów Polski opisał niemiecki teoretyk Martin Agricola, być może chodziło właśnie o sukę biłgorajską. Tak więc jest to instrument bardzo tajemniczy, nie do końca poznany, ale dzięki rekonstrukcji dokonanej przez pasjonatów możemy dziś podziwiać dawne, fascynujące brzmienia.
A teraz już o samym koncercie. Artyści wybrali bardzo zróżnicowany program, co daje wyobrażenie o możliwościach instrumentu. Kilka utworów Joanna zagrała solo, inne z towarzyszeniem organów. Na początek usłyszeliśmy Iriniaki-muzykę turecką z czasów Imperium Osmańskiego, z charakterystycznym brzmieniem Azji. Później Suitę Tańców Polskich, oraz muzykę z najnowszej adaptacji filmowej Chłopów – kompozycje Łukasza Rostkowskiego. Mnie najbardziej urzekł przejmujący Lament Tristana skomponowany przez prof. Marię Pomianowską oraz improwizacje i trzynastowieczna włoska pieśń La Rotta. Bardzo budująca była reakcja publiczności- mimo, że nie wszyscy przyszli na koncert z odpowiednia wiedzą, widać było, że słuchają uważnie i z zaciekawieniem. Joanna wyczerpująco opowiadała o historii, rekonstrukcji i sposobie gry na instrumencie. Z sali padały liczne pytania, świadczące o dużym zainteresowaniu. To dobrze, że w czasach muzycznej komercji odbywają się takie niszowe wydarzenia, które jednak przyciągają słuchaczy i spotykają się z pozytywnym odbiorem. Warto polecić tą inicjatywę na przyszłość, za rok, wszystkim, którzy jeszcze nie gościli w ,,Dziwnym Ogrodzie” państwa Sieków w Siedlcu.
Małgorzata Winiarska




